• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Szlakiem pamięci Żołnierzy Wyklętych

Poniedziałek, 15 grudnia 2014 (14:49)

Z Karolem Wołkiem, wiceprezesem Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, rozmawia Izabela Kozłowska

Jest Pan autorem projektu „Szlak pamięci Żołnierzy Wyklętych”. Jak zrodził się pomysł na tę inicjatywę?

– W Lublinie ogłoszono I edycję Budżetu Obywatelskiego, a ja już od wielu lat pracuję społecznie nad przywracaniem pamięci o Żołnierzach Wyklętych. Skojarzenie było automatyczne. Uznałem, że w Lublinie brakuje szlaku dydaktycznego poświęconego Żołnierzom Wyklętym. W ścisłym centrum miasta mamy ok. 10 tablic na budynkach, w których były areszty i więzienia NKWD, UB i MO, gdzie przetrzymywano, torturowano i mordowano naszych bohaterów narodowych. Na co dzień mieszkańcy Lublina przechodzą wielokrotnie obok tych miejsc, gdzie wmurowano tablice pamiątkowe, ale tylko niewielu zwraca na nie uwagę. Same tablice niewiele mówią. Jeszcze nikt nie opisał w przewodniku historii tych miejsc i nie połączył ich w szlak turystyczno-edukacyjny, żeby przybliżyć mieszkańcom ich historię. Napisałem projekt do Budżetu Obywatelskiego. Szczęśliwie dla inicjatywy mieszkańcy Lublina poparli mój pomysł i w 2015 roku powstanie w Lublinie „Szlak pamięci Żołnierzy Wyklętych”

Czym będzie „Szlak pamięci Żołnierzy Wyklętych” i kogo upamiętni?

– Będzie to ścieżka dydaktyczna poświęcona bohaterom antykomunistycznego powstania, którzy w okresie okupacji sowieckiej stawiali opór, często z bronią w ręku, przeciw terrorowi komunistów, represjom wobec ludności cywilnej oraz w obronie życia swojego, swoich rodzin i społeczeństwa Lubelszczyzny. Lubelszczyzna jest obszarem, na którym po ostatniej wojnie trwał najdłużej opór przeciwko terrorowi komunistycznemu, przeciwko tworzeniu obozów koncentracyjnych dla Polaków po zakończeniu wojny, mordowaniu i wywożeniu polskiej ludności na Wschód. Mieszkańcy Lubelszczyzny, pomimo niesprzyjających warunków terenowych, bardzo długo stawiali zorganizowany opór przeciw okupantowi i jego pomocnikom. Wiele rodzin tutaj ma chlubne tradycje walki o niepodległą i demokratyczną Polskę przeciw zniewoleniu komunistycznemu. Potomkowie Bohaterów często przechodzą obok tych tablic, ale brakuje przewodnika dla szkół, który opisywałby cały szlak po tych miejscach pamięci, by każdy nauczyciel, przewodnik i każda lubelska rodzina mogła samodzielnie przejść się po miejscach kaźni bohaterów, często sąsiadów, i ich upamiętnić.

 

Lublinianie są świadomi swojej historii?

– Myślę, że sukcesu projektu należy upatrywać w ciągle żywej i kultywowanej w wielu rodzinach na Lubelszczyźnie tradycji niepodległościowej. Jak mówiłem, wiele rodzin było zaangażowanych w walkę z okupantem i nie zgadzało się na sowiecką tyranię. Bezprawie i represje pchały w stronę podziemia niepodległościowego ludzi zagrożonych represjami, którzy w czasie wojny niekoniecznie się angażowali w konspirację. To była samoobrona ludności, która przerodziła się w ostatnie powstanie na ziemiach polskich. Na Lubelszczyźnie działania powstańcze były szczególnie intensywne. Ludzie byli o wiele bardziej świadomi zagrożenia ze strony okupanta sowieckiego, ponieważ wiedzieli, do jakich ludobójczych praktyk dopuścili się komuniści na ludności polskiej po drugiej stronie rzeki Bug, na terenie sąsiedniego województwa wołyńskiego.

Taka forma upamiętnienia postaci i wydarzeń z naszej historii pozwoli na skuteczniejsze dotarcie z wiedzą historyczną do młodych ludzi?

– Na pewno. Integralną częścią „Szlaku pamięci o Żołnierzach Wyklętych” jest przewodnik po szlaku, który ma pomóc m.in. nauczycielom w organizowaniu wycieczek edukacyjnych trasą szlaku. Taka żywa lekcja historii w terenie jest szczególnie atrakcyjna dla młodzieży. Informacje zdobywane w takich warunkach są o wiele lepiej i na dłużej przyswajane przez uczniów. W dodatku wrażenia i emocje związane ze zwiedzaniem piwnic w samym centrum miasta, z wydrapanymi na ich ścianach imionami pomordowanych bohaterów robią wrażenie i wpływają na sferę emocjonalną. Nie pozwalają na obojętne przejście obok tragedii, obok której wcześniej wielu przechodziło biernie, bo nie byli świadomi, że tuż obok nich, w podziemiach codziennie mijanych w drodze do szkoły lub pracy budynków zjadują się ostatnie i może jedyne ślady po naszych bohaterach.

 

Szlak pamięci to nie tylko sposób przywrócenia pamięci o polskich bohaterach, ale również forma wspomagająca edukację obywatelską i patriotyczną. Takich miejsc potrzebujemy w Polsce więcej?

– Oczywiście. Nie znam miejsca w Polsce, gdzie już istnieje taki szlak w centrum miasta w zasięgu wielu szkół, pozwalający w ciągu 2 godzin przejść trasę po autentycznych miejscach pamięci o Żołnierzach Wyklętych. Chyba lubelska trasa będzie pierwsza. Chciałbym, żeby było to inspiracją dla innych miast i ich mieszkańców, by u siebie także tworzyli takie miejsca. Już w wielu miejscowościach wprowadza się ideę Budżetu Obywatelskiego, więc sami mieszkańcy bez czekania na urzędników mogą wziąć sprawy w swoje ręce i godnie upamiętnić bohaterów, których okupant wyklął i próbował wymazać ze zbiorowej pamięci. Przywracając pamięć o nich dla młodego pokolenia, pokazujemy, że jesteśmy suwerenni, nawiązujemy do wzorców postaw niepodległościowych, demokratycznych i obywatelskich, które reprezentowali nasi przodkowie. To dobry przykład dla młodzieży. Chciałbym, by podobnych inicjatyw w Polsce było więcej, żeby jak najszersze kręgi młodzieży mogły zapoznać się z postawami Żołnierzy Wyklętych. Może kiedyś ci młodzi ludzie będą potrzebowali wzorców do naśladowania, jak powinien zachować się patriota i obywatel demokratycznego państwa. Propagowanie takich wzorców jest w naszym zbiorowym interesie. Zresztą sama młodzież garnie się do poznawania historii i biografii Żołnierzy Wyklętych. Jest to dla nich niezwykle atrakcyjny temat, ponieważ byli to często bardzo młodzi ludzie, o idealistycznych postawach, którzy nie splamili się bardzo wątpliwą moralnie współpracą. Młodzież wyczuwa autentyzm i jednocześnie tragizm Żołnierzy Wyklętych i się z nimi często utożsamia. To dobry przykład do naśladowania. 

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska