• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Niedocenieni bohaterowie

Poniedziałek, 15 grudnia 2014 (02:00)

W nocy z piątku na sobotę kilkadziesiąt osób demonstrowało przed domem Czesława Kiszczaka w Warszawie.

Demonstranci ułożyli krzyż z kilkudziesięciu płonących zniczy, ustawili drewniany krzyż oraz odczytali apel poległych osób, które straciły życie podczas stanu wojennego.

33. rocznicę ogłoszenia stanu wojennego uczczono również zapaleniem świec w oknach Belwederu, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz w gmachu Sejmu. Prezydent Bronisław Komorowski odznaczył ponad 40 działaczy opozycji antykomunistycznej oraz osoby zasłużone dla przemian demokratycznych, dziękując im za walkę. Podczas uroczystości Komorowski stwierdził, że wprowadzenie stanu wojennego było momentem, „kiedy w zasadzie zabito polską nadzieję, choć ta nadzieja do końca nie dała się zabić i wygrała”.

Rocznicę wprowadzenia stanu wojennego upamiętniono też w innych miejscach kraju, m.in. w Gdańsku, Lublinie, Poznaniu, Łodzi i na Śląsku.

W piątek przed północą podczas uroczystości przed pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku przewodniczący gdańskiego regionu „Solidarności” Krzysztof Dośla mówił, że 13 grudnia 1981 r. to jedna z najbardziej haniebnych dat w historii Polski. Apelował, aby po tylu latach zbrodniarzy nazwać zbrodniarzami i wskazać, kto był katem. Przypomniał też, że ofiary od wielu lat w sądach cierpią upokorzenia, dochodząc odszkodowań, a o emerytury nie muszą martwić się ci, którzy wydali rozkaz wprowadzenia stanu wojennego. W zabrzańskiej dzielnicy Zaborze, gdzie w stanie wojennym mieścił się jeden z największych ośrodków internowania, przed krzyżem i tablicą, które upamiętniają internowanych, przedstawiciele „Solidarności” i władz samorządowych złożyli kwiaty. Uczestnicy uroczystości mówili m.in., że o demokrację trzeba się ciągle upominać, apelowali też o docenienie przez państwo bohaterów opozycji antykomunistycznej. Prezes Stowarzyszenia Represjonowanych w Stanie Wojennym Regionu Śląsko-Dąbrowskiego Eugeniusz Karasiński ocenił, że 13 grudnia 1981 r. jest synonimem zdrady polskiej racji stanu, ale może być także okazją do lekcji demokracji.

– Mówi ona, że dialog społeczny będący podstawą demokracji nie jest nam dany raz na zawsze – powiedział Karasiński. – Jesteśmy tu m.in. po to, aby przypominać każdej władzy, także i tej pochodzącej z wyborów, że to naród jest suwerenem, a władza jest tylko służbą społeczną. Przyszło nam w tym roku upominać się o zmianę prawa wyborczego, gdyż dotychczasowe budzi wiele sprzeciwów – dodał. Za jeden z przejawów arogancji władzy i „jawną kpinę z elementarnej sprawiedliwości” Eugeniusz Karasiński uznał brak prawnego uregulowania statusu weterana opozycji antykomunistycznej. Taki status – jego zdaniem – pozwoliłby zadośćuczynić bohaterom i umożliwił im godną egzystencję. – Zbrodniarze komunistyczni ciągle są honorowani m.in. wysokimi emeryturami i asystą wojskową przy pogrzebach, a ich ofiarom odmawia się godnego życia i pochówku – mówił Karasiński, dając za przykład niedawny pogrzeb Kazimierza Świtonia.

W Poznaniu 33. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego uczczono nadaniem jednemu z zaułków miasta imienia Piotra Majchrzaka, ucznia poznańskiego Technikum Ogrodniczego, który zginął podczas stanu wojennego. Z kolei w Lublinie młodzież i związkowcy z NSZZ „Solidarność” zainscenizowali pokaz ulicznych starć demonstrujących związkowców z milicją i siłami ZOMO. Wcześniej w centrum miasta rozstawiono koksowniki, a po ulicach chodzili młodzi mężczyźni przebrani w mundury ZOMO, rozdawali ulotki, informowali napotkanych mieszkańców o wprowadzeniu stanu wojennego. Na zakończenie happeningu jego uczestnicy zapalili ustawione w kształt krzyża białe i czerwone znicze.

Marsze środowisk narodowych – podobnie jak w Warszawie – przeszły również ulicami Łodzi i Wrocławia. Ich uczestnicy domagali się m.in. dokończenia dekomunizacji w Polsce.

Piotr Czartoryski-Sziler, PAP