Odważna katoliczka
Niedziela, 14 grudnia 2014 (19:28)Pakistan nie daje o sobie zapomnieć. Nie ma właściwie tygodnia, by nie dochodziło do agresji wymierzonej w chrześcijan. I znów władze współpracują z oprawcami, nie chroniąc prawdziwych ofiar.
30-letnia Aisha Bibi, matka czwórki dzieci, mieszka w mieście Rana Town, które znajduje się na obszarze Szeikhupura, w prowincji Pendżab. Została napadnięta przez muzułmańską rodzinę i upokorzona publicznie. Powód? Sprzeczka na ulicy.
Napaść miała miejsce 19 listopada br. Aisha wracała do domu z córką, którą wcześniej odebrała ze szkoły. Przechodząc obok pewnej muzułmanki, została przez nią publicznie obrażona. Ponieważ ośmieliła się przeciwstawić i zażądać przeprosin, Rani Bibi, należąca do bogatej i wpływowej rodziny w okolicy, zawołała swoich dwóch synów, Muneeba i Mubeena. Ci pobili chrześcijankę kijami. Potem muzułmanie zdarli ze swojej ofiary ubranie, zabrali telefon komórkowy i 10 tys. rupii. Po ataku pozostawili ją nieprzytomną na ulicy. Gdyby nie dwie miejscowe kobiety, Szamim Bibi i Rehana Szaukat, ofiara napaści mogłaby umrzeć. Kobiety zabrały pobitą chrześcijankę do jednego ze swoich domów i udzieliły jej tam pierwszej pomocy.
Aisha Bibi została napadnięta i pobita tylko za to, że jest chrześcijanką. Kobieta uznała, że nie można dłużej milczeć i tolerować bezkarnej agresji wobec wspólnoty wyznawców Chrystusa. Podjęła działania.
Pragnąc wymierzenia sprawiedliwości sprawcom napaści, Aisha Bibi, przy wsparciu ze strony Aslama Parvaiza Sahotra, przewodniczącego organizacji zajmującej się obroną praw człowieka, złożyła skargę na policję w Ferozwala. I znów, jak zawsze w takich sytuacjach, pakistańska policja uznała, że przypadek nie jest sprawą na tyle poważną, aby sporządzić raport i postawić sprawców przed wymiarem sprawiedliwości.
Zwymyślanie, publiczne obrażenie, napaść fizyczna, zhańbienie, pobicie, pozostawienie nieprzytomnej ofiary na pastwę losu, wywołanie traumy u córki Aishi, wreszcie kradzież − jak widać − nie są w Pakistanie przestępstwami, o ile dotykają chrześcijan. Incydent początkowo zbagatelizowano, ale ponieważ sprawa nabrała rozgłosu, napastnicy zostali aresztowani. Nie na długo.
Musztak Gondal, ojciec obu sprawców, posiada liczne wpływy do tego stopnia, że nawet policja się go obawia. Sprawcy wyszli na wolność tuż po aresztowaniu. Początkowo obaj napastnicy mieli stanąć przed sądem 5 grudnia, jednakże Yunis Aziz, sędzia rejonowy, któremu podlega obszar Szeikhupura, przełożył rozprawę. Nie wiadomo jeszcze, czy Muneeb i Mubeen Gondalowie odpowiedzą za swoje czyny. W tym samym czasie Aisha Bibi ukrywa się z obawy przed odwetem.
Aslam Parvaiz Sahotra stwierdził, że policja zamiast walczyć o sprawiedliwość, tak naprawdę jest w zmowie z oskarżonymi.
– Policja sporządziła fałszywe zeznania, z których wynika, że pani Aisha pchnęła nożem pana Mubeena Gondala, wszystko po to, aby bronić oskarżonych. Jest to już piąty incydent tego typu na tym obszarze, gdzie wpływowi ludzie uciskają biednych i bezbronnych chrześcijan − stwierdził Aslam Parvaiz Sahotra.
– Pobito i upokorzono mnie w biały dzień tylko dlatego, że należę do chrześcijańskiej społeczności. Będę walczyć o sprawiedliwość i więzienie dla sprawców. Dzięki temu inne chrześcijanki będą oszczędzone w przyszłości − powiedziała Aisha Bibi agencji informacyjnej AsiaNews.
I dodała: – Antychrześcijańskie ataki są powszechnym procederem na moim obszarze. Nikt nie ma odwagi sprzeciwić się Musztakowi Gondalowi, który ma powiązania z politykami i przestępcami. Jednakże ja nie mam zamiaru się wycofać. Będę walczyć o sprawiedliwość − zaznaczyła katoliczka.
Dr Tomasz M. Korczyński