Wielka forma Szymańskiego
Niedziela, 14 grudnia 2014 (17:25)Jan Szymański nie zwalnia tempa. Po zwycięstwie w Berlinie w ubiegłym tygodniu dziś Polak znów okazał się najlepszy w wyścigu na 1500 m, odnosząc drugie w karierze zwycięstwo w Pucharze Świata w łyżwiarstwie szybkim.
1500 m to jeden z najbardziej prestiżowych dystansów, na którym w ostatnich latach Polacy osiągali fantastyczne sukcesy, bijąc mocarzy w tej dyscyplinie sportu, Holendrów. Najpierw Zbigniew Brodka jako pierwszy nasz rodak wygrał klasyfikację generalną Pucharu Świata, co było już ogromnym wydarzeniem. Potem ten sam Bródka, na co dzień czynny strażak, zdobył w Soczi na 1500 m złoty medal olimpijski, wprawiając „Pomarańczowych” w złość i wściekłość, której nie zamierzali nawet ukrywać. Bardzo dobrze na tym dystansie spisywał się również Konrad Niedźwiedzki, a Szymański długo był gdzieś z tyłu. W obecnym sezonie to on jednak „eksplodował”, odnosząc życiowe sukcesy. Niespodziewane i wspaniałe zarazem.
Tydzień temu okazał się najlepszy w Berlinie, po raz pierwszy w karierze wspinając się na najwyższy stopień podium zawodów PŚ. Wtedy został okrzyknięty sensacją, jednak styl, w jakim zwyciężył, wzbudził powszechny podziw. Mało kto jednak spodziewał się, że dokona powtórki w Heerenveen. To Holandia, „jaskinia lwa”, gdzie gospodarze zwykle rywali nokautują, nie dając im żadnych szans. Każdy start w tym miejscu traktują wyjątkowo, jednak dziś na Szymańskiego sposobu nie znaleźli. Ani oni, ani nikt inny. Polak pobiegł w parze z Dennym Morrisonem. Kanadyjczyk to znakomity panczenista, potrafiący pędzić bardzo szybko, wszystko zatem wskazywało na to, że w tym biegu może paść bardzo dobry wynik, nawet na miarę miejsca na podium. Nasz reprezentant zaczął spokojnie, nie forsując tempa. Cały czas utrzymywał się jednak tuż za rywalem, pilnując, by nie doznać zbyt dużych strat. Na ostatnim okrążeniu fantastycznie przyspieszył, narzucając wręcz genialne tempo. Morrison nie był w stanie mu dorównać, Szymański zwyciężył, i to ze świetnym czasem 1.45,92 min. Nigdy wcześniej tak szybko nie pokonał dystansu 1500 m na torze europejskim. Chwilę potem na starcie pojawili się wielki faworyt gospodarzy Kjeld Nuis oraz dotychczasowy lider Pucharu Świata, Norweg Sverre Lunde Pedersen. Na nic zdał się gorący doping kibiców, obaj wypadli dużo gorzej od Polaka, a to oznaczało, że Szymański nie tylko zwyciężył, ale i został nowym liderem klasyfikacji generalnej cyklu. Dziś wyprzedził o 0,3 sekundy Holendra Woutera olde Heuvela, a podium uzupełnił słynny Amerykanin Shani Davis.
Bardzo dobrze wypadli także pozostali Polacy: Niedźwiedzki zajął szóste miejsce z czasem o 0,78 s gorszym od triumfatora, a Bródka był ósmy, ze stratą 1,14 s. Forma Biało-Czerwonych musi napawać optymizmem, a nawet sami przyznają, że jej szczyt szykują dopiero na mistrzostwa świata.
Piotr Skrobisz