• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Współpraca gwarantuje bezpieczeństwo

Czwartek, 11 grudnia 2014 (21:33)

Podwyższenie gotowości bojowej jest to ściąganie żołnierzy do wybranych jednostek, tych, których się przewiduje, że będą potrzebni do wykonywania określonych zadań. Jest to także weryfikacja zasobów - sprzętowych czy ludzkich. To wszystko jest uzależnione od zagrożeń, które się pojawiają. Stan zagrożenia bojowego wprowadza się stopniowo, przygotowując się na zagrożenia, które mają nastąpić. Jeżeli czyni się to profesjonalnie, powinno się to robić bez szumu medialnego i zbędnego rozgłosu. Widać, stronie litewskiej bardziej zależy na propagandowym pokazaniu własnemu społeczeństwu, że coś robi, niż żeby rzeczywiście wzmocnić kwestię bezpieczeństwa kraju. Jeżeli Rosja zaatakowałaby Litwę, to siły litewskie - chociażby były w najwyższym stanie gotowości - miałyby bardzo małe zdolności obrony. Jedyne, o co Litwini mogą teraz zadbać, to żeby na terenie ich kraju nie działała piąta kolumna.

Zwróćmy uwagę na fakt, że Rosjanie, którzy mieszkają na Litwie, przychylniej patrzą w stronę Kremla niż władz w Wilnie. Wzmożoną aktywność wojsk rosyjskich należy odbierać jako prowokacje, które nie przekładają się na gotowość czy zdolność bojową. Te działania mają na celu zastraszenie strony przeciwnej.

Gdyby Rosja planowała konkretne ataki, to nie w taki sposób przeprowadzałaby operacje. W czasie poprzedzającym atak robi się wszystko, aby uspokoić drugą stronę, a sama agresja byłaby wtedy aktem zaskoczenia. Jednakże sytuacja wzmożonej aktywności wojsk rosyjskich jest bardzo niepokojąca. Pokazuje to, że Rosja nie ma pomysłu na trudną sytuację ekonomiczną, w której się znalazła. Zamiast rozwiązywać swoje problemy wewnętrzne, które poprawiłyby sytuację życiową Rosjan,  szuka się usprawiedliwienia w działaniach o charakterze militarnym. Ma to odwrócić sytuację opinii publicznej od rzeczywistych problemów.

Kraje członkowskie NATO, bez szczególnego nagłaśniania, prowadzą głębokie rozpoznanie przestrzeni powietrznej. Obserwujemy to po zwiększonej częstotliwości patroli nad krajami bałtyckimi. Jest to ważne z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa. Sojusz rutynowo i bardzo płynnie reaguje na loty, które wykonuje strona rosyjska. Ich samoloty są przechwytywane. W tej kategorii działań spoistości w NATO nie brakuje. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że prowokacje mogą się kiedyś źle skończyć. Przecież nikt nie gwarantuje, że w końcu rosyjski samolot naruszy przestrzeń powietrzną któregokolwiek państwa-sygnatariusza Paktu Północnoatlantyckiego i nie reagując na wezwania, może dojść do sytuacji już nie tylko niebezpiecznej, ale wręcz katastrofalnej. Dlatego też musimy się przygotować na warianty działania przy tego typu zdarzeniach. Nasze działania muszą wyprzedzać najgorsze scenariusze, które mogą mieć miejsce. Jeżeli popatrzymy na działania Rosji i NATO na morzu, to Rosjanie nie mają takiego potencjału wojskowego jak wojska Sojuszu. Zupełnie innym problemem jest kwestia polskiej Marynarki Wojennej, której w realny sposób nie mamy.

Polska przy działaniach Rosji zachowuje się bardzo spokojnie. Mamy bardzo dobrą współpracę z innymi krajami w dziedzinie pozyskiwania i przetwarzania informacji. Na nasze główne zagrożenie, czyli tzw. zielone ludziki, najlepszą odpowiedzią są siły i służby specjalne. W tym zakresie dzieje się bardzo wiele. Sam fakt, że będziemy dowodzić siłami specjalnymi NATO, ma ogromne znaczenie. To już jest nie tylko prestiż, ale także bardzo konkretnie wpływa na zdolności naszych jednostek. To, co Polska powinna teraz zrobić, to na pewno nie ogłaszać stanów wyższych czy jeszcze wyższych, a potem jeszcze wyższych. To doprowadza do absurdów! Trudno prężyć muskuły bardziej, niż nam na to natura pozwala. Powinniśmy zacząć naprawiać błędy, które powstały po przekształceniu systemu dowodzenia. Sztab Generalny dzisiaj nie dowodzi i nie ma w podległości żadnych wojsk. Zaczyna się na siłę szukać mu jakiejkolwiek pracy. A dowództwo operacyjne składające się z wielogwiazdkowych generałów dowodzi niewielką ilością żołnierzy, którzy niedługo zjadą do kraju. Dowództwo Sztabu Generalnego ograniczy się do batalionu albo kompanii. Ten system nie jest spójny i jest mało drożny. Wydłużona została komunikacja, bo nasi partnerzy z NATO nie wiedzą, z kim mają rozmawiać. Kluczowe w kwestii własnego bezpieczeństwa stają się więc naprawa oraz utrzymywanie własnego potencjału bojowego przy wzmacnianiu siły i spoistości struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Gen. Roman Polko