• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Chrześcijanie w Indiach zagrożeni?

Czwartek, 11 grudnia 2014 (21:06)

Hinduistyczni fundamentaliści z paramilitarnej faszystowskiej organizacji z Rashtriya Swayamsevak Sangh (RSS) szykują na 25 grudnia br., czyli święta Bożego Narodzenia, w Aligarh (w stanie Uttar Pradesh) akcję konwertowania 4 tysięcy chrześcijan i tysiąc muzułmanów na hinduizm.

RSS ściśle współpracuje z premierem Narendrą Modim. Milicja hinduistyczna wzywa do realizacji programu „Ghar Whapsi” (powrót do domu). Należy wyjaśnić, że dla fanatyków każdy obywatel Indii to hinduista, a wyznawcy innych religii zdradzili świętą religię i trzeba ich nakłonić do powrotu do „źródeł”.

Do uczestnictwa w programie zachęcają osobistości z pierwszych szeregów partii Bharatiya Janata Party (BJP). Ta kampania wywołuje wrogą atmosferę między różnymi religiami, a wybranie daty nie jest przypadkowe. Chodzi o wywieranie presji na chrześcijanach i zniszczenie im świąt Bożego Narodzenia. Z drugiej strony to także nakłanianie umiarkowanych hinduistów do włączania się w akty przemocy przeciwko innowiercom.

Dominikanin, o. Francis Arackal, z kolegium św. Józefa w Bangalore, stwierdził w rozmowie z portalem AsiaNews, że „RSS, które utrzymuje, że reprezentuje kulturę Indii oraz hinduizmu, w gruncie rzeczy zupełnie nie pojmuje esencji indyjskiej kultury i nie rozumie sensu hinduistycznej religii”. Ich działalność bardziej odstręcza pokojowo nastawionych hindusów, niż zachęca do przyłączania. Zdaniem dominikanina, trik z akcją rekonwersji ma być zagraniem politycznym i odwróceniem uwagi od wielu problemów społecznych i ekonomicznych, jakie dotykają mieszkańców stanu Uttar Pradesh i są przymiarką do kampanii wyborczej przed 2016 rokiem. Poza tym ma ukryć wszystkie przypadki przestępczości na tle religijnym, niejako je ułaskawić, oczyścić jako konieczne do obrony hinduizmu przed obcym elementem.

Pogróżek fanatyków nie można bagatelizować. Przypomnę tylko, że tak naprawdę pogromy w stanie Orisa (właściwie Odisha) zapoczątkowała napaść na chrześcijan z dystryktu Kandhamal w okresie świąt Bożego Narodzenia w 2007 roku.

Według raportu pt. „Prześladowani i zapomniani” za lata 2007/2008 przygotowanego przez stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie pierwsza iskra zapaliła się w wiosce Bamunigam, niedaleko posterunku policji w Daringibadi Bloch, dystrykt Kandhamal. Rano 24 grudnia 2007 r. grupa hinduistycznych fundamentalistów zniszczyła świąteczne dekoracje, które – za zgodą władz lokalnych – umieściła na ulicy chrześcijańska grupa Ambedkar Baniko Sangho. W odpowiedzi na protest chrześcijan hindusi nakazali przerwanie obchodów świąt Bożego Narodzenia. W ciągu kilku minut ponad dwustu ekstremistów zaatakowało chrześcijan kijami, mieczami oraz strzelbami. W wyniku ostrzału napastnicy ciężko ranili dwie osoby. Następnie obrabowali i zdewastowali dziesiątki sklepów i domostw należących do chrześcijan. Natomiast 25 grudnia napastnicy zniszczyli kościoły w rejonie Bamunigam, a także ponownie zaatakowali i podpalili domy oraz dobra chrześcijan, krzycząc, aby się wynosili.

Na całym obszarze w ciągu trzech dni zaatakowano i zniszczono pięć kościołów parafialnych, czterdzieści osiem kościołów w wioskach, sześć klasztorów, sześć schronisk, jak również budynki seminarium w Balliguda oraz przychodnię Sarshnanda w Pobingia. W urządzonym „polowaniu” na chrześcijan zburzono lub spalono setki domów.

Ataki powtórzyły się 27 grudnia 2007 roku. Grupa bandytów zaatakowała domy chrześcijan w wiosce Barakhama. Zginęło wówczas dziewięć osób, kilkadziesiąt osób zostało rannych. Gdy chrześcijanie domagali się sprawiedliwości i wyszli na ulice zaprotestować przeciwko napaściom, policja otworzyła do nich ogień. Ponadto fanatycy zburzyli lub podpalili 70 kościołów i instytucji kościelnych. Poszkodowanych zostało w sumie 5 tys. ofiar. Podczas antychrześcijańskich aktów przemocy policja nie interweniowała. Chociaż to może nie odpowiada w pełni prawdzie, policja interweniowała, ale jej celem byli nie napastnicy i prześladowcy chrześcijan, ale ich ofiary.

Akty przemocy trwały nadal i jeszcze w pierwszych dniach 2008 r. występowały groźby, agresje i dewastacje. Setki chrześcijan zbiegły do lasu bez okrycia i zapasów wody i jedzenia. Po upływie ponad miesiąca wielu z nich było ciągle w lasach, niepewni, czy mogą już powrócić.

Ponieważ Zachód wówczas nie zainterweniował (a kiedy interweniuje?), w sierpniu 2008 roku mogło dojść do bardziej skoordynowanych i zaplanowanych pogromów w tym stanie.

Na tych dramatycznych przykładach, które odświeżam opinii publicznej w Polsce, możemy zobaczyć, w jaki sposób od lat prowadzi się politykę religijną w Indiach. Dziś gdy na czele państwa stoi fundamentalista, święta mogą być naprawdę trudne.

Chrześcijanie doświadczają w ten sposób potrójnej niesprawiedliwości. Po pierwsze, są ofiarami pogromów dokonywanych przez pospolitych bandytów i religijnych terrorystów, po drugie, władze lokalne i centralne (w tym urzędnicy państwowi) zamiast prowokatorów, prowodyrów i sprawców atakują ich ofiary (policja bije chrześcijan, aresztuje, torturuje, a sądy skazują ich na podstawie zeznań fałszywych świadków reprezentujących większość hinduistyczną), w końcu, po trzecie, Zachód nie jest zainteresowany obroną wyznawców Chrystusa, co ośmiela bandytów do dalszego eskalowania przemocy.

Dr Tomasz M. Korczyński