Pacjent nad statystykami
Czwartek, 11 grudnia 2014 (18:34)Cały czas czekam na efekt rozmów ministra Bartosza Arłukowicza z lekarzami rodzinnymi. Te rozmowy ciągle się toczą. Zakładam, że głos środowiska lekarzy rodzinnych będzie głosem rozsądku. To nie chodzi o to, żeby coś dodać, a gdzie indziej zabrać, tylko chodzi o to, żeby lekarze rodzinni otrzymali określone kompetencje i możliwość skierowania na badania pacjenta podparte realnymi pieniędzmi. Cały czas się mówi o przesunięciach w ramach proponowanych kwot i lekarze rodzinni uważają, że propozycje ministra zdrowia są niewystarczające. W momencie, w którym rozmowy ministra z lekarzami się zakończą, będziemy mieli lepszy ogląd sytuacji, a tym samym posłowie sejmowej Komisji Zdrowia będą wiedzieli, o co ministra Arłukowicza pytać na zbliżającym się posiedzeniu komisji. Na przyszłotygodniowym posiedzeniu z pewnością zapytam ministra Arłukowicza o szczegóły porozumienia. To posiedzenie jest po to, aby minister nie mógł powiedzieć na początku stycznia, że nikt się nie interesuje przedstawianymi przez niego propozycjami. Jak dotąd, podchodzę bardzo sceptycznie do całego pakietu, uważając, że cały czas brakuje rozwiązań finansowych. Brakuje także rozwiązań szczebel wyżej niż lekarze rodzinni. Brakuje specjalistów, brakuje możliwości diagnostycznych. Jeżeli chodzi o samych lekarzy rodzinnych, to zwróćmy uwagę na dawanie i odbieranie kompetencji w zależności od tego, jakie są efekty kierowania na takie czy inne badania, oraz jaka jest rozpoznawalność nowotworów. Uważam, że jest to niezrozumienie sprawy przez ministra. Oczywiście należy przyglądać się temu, jak lekarze rodzinni działają w tym systemie i jak wykazują się czynnością onkologiczną, jednakże to nie oni są od ostatecznego rozpoznania choroby nowotworowej i trudno ich karać za uzasadnione, a w niektórych wypadkach często występujący niepokój onkologiczny. Jeżeli są przesłanki mówiące, że pacjent może być chory, to należy kierować go na badania, a nie patrzeć w sztywne statystyki. To jest dopiero porażka służby zdrowia!
Tomasz Latos