• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Znane są przyczyny katastrofy

Czwartek, 11 grudnia 2014 (16:00)

Zapłon metanu, do którego doszło 6 października w kopalni „Mysłowice-Wesoła”, nastąpił bezpośrednio po gwałtownym wyrzucie tego gazu; wcześniej przez kilkadziesiąt minut nic nie wskazywało na zagrożenie – wynika z ustaleń komisji Wyższego Urzędu Górniczego.

Dzisiaj odbyło się trzecie posiedzenie komisji powołanej przez prezesa WUG do zbadania przyczyn i okoliczności wypadku. 6 października na poziomie 665 m kopalni „Mysłowice-Wesoła” doszło do zapalenia metanu oraz do wybuchu tego gazu. W strefie zagrożenia znajdowało się wówczas 37 pracowników. 36 wyjechało na powierzchnię, 31 trafiło pierwotnie do szpitali.

Katastrofa spowodowała 5 śmiertelnych ofiar. Czterej ciężko poparzeni górnicy w wieku 26, 28, 29 i 32 lat zmarli w kolejnych dniach w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Kolejną ofiarą stał się 42-letni kombajnista, którego ratownicy odnaleźli w 12. dobie prowadzonych w trudnych warunkach poszukiwań.

Jak przekazała rzecznik Urzędu Jolanta Talarczyk, eksperci dokładnie przeanalizowali już zapisy czujników rejestrujących co dwie minuty stan kopalnianej atmosfery bezpośrednio przed katastrofą. Na pięćdziesiąt minut przed nią stężenia gazów były stabilne i utrzymywały się w bezpiecznych wartościach. – Urządzenia nie wskazywały żadnych zagrożeń – zaznaczyła Talarczyk.

Potem jednak stężenie metanu wzrosło nagle powyżej niebezpiecznej wartości 4,5 proc. – Nastąpiło gwałtowne wyrzucenie, wypchnięcie dosyć dużej ilości metanu, co zarejestrowały urządzenia – wskazała przedstawicielka WUG. Eksperci na razie nie wiedzą, co zainicjowało bezpośrednio potem zapłon gazu. Po jego wypaleniu dalszego wypływu już nie było.

Po październikowej katastrofie w „Mysłowicach-Wesołej” prezes WUG powołał 19-osobową komisję dla zbadania przyczyn i okoliczności tego wypadku. Specjaliści już w tydzień po katastrofie sformułowali pięć kwestii, których wyjaśnienie wymaga specjalistycznych ekspertyz. W czwartek przeanalizowali ich wykonanie.

Wstępne analizy w ramach ekspertyzy dotyczącej m.in. zagadnień związanych ze stanem kopalnianej atmosfery wykazały, że w rejonie ściany dochodziło do przekroczeń dopuszczalnych stężeń metanu i tlenku węgla. Eksperci stwierdzili m.in., że zagrożenie to miało tendencję wzrostową w tygodniu poprzedzającym katastrofę.

Analizy w tym obszarze prac ekspertów dotyczą też sytuacji po zakończeniu akcji ratowniczej. Rejon wypadku został wówczas otamowany. Skład atmosfery jest tam na bieżąco monitorowany i analizowany – z wykorzystaniem chromatografu. Prowadzone są też dalsze analizy dotyczące adekwatności decyzji podejmowanych przez kierownictwo kopalni do występującego w rejonie ściany zagrożenia metanowego i pożarowego.

Zamknięta już ekspertyza dotycząca stanu zagrożenia tąpaniami wykazała m.in., że zjawiska sejsmiczne nie miały bezpośredniego wpływu na październikową katastrofę. Potwierdzono też, że rozpoczęta 17 listopada praca ściany znajdującej się w sąsiedztwie miejsca katastrofy przy zachowaniu odpowiednich rygorów nie powinna wpływać na szczelność otamowanego rejonu.

Ekspertyza dotycząca czasu i warunków wejścia do wyrobiska otamowanego po zakończeniu akcji ratowniczej wykazała, że przeprowadzenie wizji na miejscu wypadku może stać się możliwe później, niż dotąd przewidywano (wstępnie zakładano termin maj – czerwiec 2015 r.). Po początkowym etapie wychładzania pola pożarowego w drugiej połowie listopada nastąpiło bowiem zahamowanie tego zjawiska.

Ekspertyza mająca ustalić, czy w czasie katastrofy doszło również do wybuchu pyłu węglowego, będzie możliwa dopiero po otwarciu otamowanego rejonu. Kontrola działania drużyny ratowniczej z „Mysłowic-Wesołej” – będąca elementem analizy przebiegu i oceny akcji ratowniczej po wypadku – nie wykazała nieprawidłowości.

W ramach prac komisji WUG przesłuchano dotąd 60 osób. Na podstawie tych informacji m.in. udało się ustalić dokładne miejsca, w których bezpośrednio przed zdarzeniem znajdowało się 17 pracowników, a także rodzaj prac, które wówczas wykonywali. Nadal trwają podobne ustalenia dotyczące innych 20 osób, które tam przebywały.

W kolejnych etapach prac komisji m.in. dane z urządzeń pomiarowych obejmujące dzień katastrofy będą szczegółowo porównywane z danymi z wcześniejszego monitoringu zagrożeń: metanowego, pożarowego i tąpaniowego.

Niezależnie od komisji WUG, która wyjaśnia przyczyny i okoliczności katastrofy w „Mysłowicach-Wesołej”, śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Katowicach.

MM, PAP