Kosmiczni kowboje PRL
Czwartek, 11 grudnia 2014 (11:42)Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller znowu razem. Nawet najgorszych wrogów i konkurentów może zbliżyć wspólne niebezpieczeństwo i groźba wysadzenia z siodła. Co gorsza, podejrzenia, jeżeli okażą się prawdziwe, mogą zagrozić im utratą wolności. Niepokojący raport CIA ukazuje kulisy procederu tortur, jakiego dopuszczali się Amerykanie na, najprawdopodobniej ziemi polskiej.
Kwaśniewski i Miller połączeni wspólną sprawą ratowania utraconego honoru (i nie tylko) wystąpili ramię w ramię na konferencji prasowej i oświadczyli, że nic nie mogą powiedzieć, bo jak zauważył tym razem trzeźwo Aleksander Kwaśniewski, treści raportu są kosmicznie ściśle tajne („cosmic top secret”). A w ogóle to oni są ofiarami nagonki.
Były premier Leszek Miller zauważył w innym miejscu, że nie rozumie, dlaczego zamiast pochylać się nad ofiarami terrorystów islamskich, nad mordowanymi kobietami i dziećmi, wszyscy boleją nad losem prześladowców. „Nie wolno się oburzać na walkę z terrorem, tylko na terror”.
To tylko z pozoru słuszne argumentowanie jest tanią manipulacją i populizmem. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że komunista (dziś w nowomowie centrolewu, nowoczesny socjaldemokrata) nie rozumie, że godność osoby ludzkiej jest niezbywalna, niezależnie od tego, czy ktoś jest prześladowcą, czy prześladowanym. Każdy człowiek musi mieć zagwarantowane prawo do obrony, do ochrony swej godności, a tortury są zawsze złem.
Urzędnicy amerykańscy z CIA nie mieli jakoś problemu, żeby zamienić się w oprawców i terrorystów.
Rozumiem też źródło inspiracji Millera. Komuniści odzierali swe ofiary z wszelkiej godności, więc argumentacja katolickiej nauki społecznej nie dociera do intelektu Leszka Millera.
Jednak jeżeli skorzystamy na moment z jego argumentacji, to możemy ją wykorzystać do postawienia pytania: co mamy powiedzieć o dyktatorze Jaruzelskim czy generale Kiszczaku, którzy żyli przez długie dekady w sytości po 1989 roku? Jak dotąd media socjalliberalne bronią ze straszliwą determinacją prześladowców solidarnościowej opozycji. Państwo polskie zapewnia zbrodniarzom pochówki z honorami, sute emerytury funkcjonariuszom SB, a prawdziwe ofiary prześladowców cierpią nędzę, głód, są chowane bez honorów, zbywani milczeniem, a niekiedy oskarżani o zbrodnie, których nie dokonali, jak stało się to m.in. w przypadku wybitnego intelektualisty ks. abp. Stanisława Wielgusa.
Gdzie był Leszek Miller, gdy ZOMO i Milicja Obywatelska torturowały Polaków? Czy nie stał po tej samej stronie, co oni? I teraz nagle odezwał się w nim poniewczasie oburzony patriota, obrońca Polski, wojska, polskiej racji stanu itp. To jest prawdziwy skandal, i to jest oburzające.
Dodatkowo pikanterii całej sprawie dodają doniesienia „The Washington Post”, który napisał, że Polska miała dostać w 2003 roku od USA 15 mln dolarów za udostępnienie Amerykanom ośrodka w Starych Kiejkutach. Dziś według raportu Senatu, po otrzymaniu pieniędzy „państwo” było bardziej „elastyczne” w odniesieniu do przyjmowania więźniów… jeśli prawdą jest, że chodzi tu rzeczywiście o Polskę, to gdzie się podziały tamte pieniądze i dlaczego zostaliśmy sprzedani tak tanio? Czy śledztwo prokuratury znajdzie jakiś ślad i podejmie trop, który doprowadzi do beneficjentów owych milionów?
Kosmiczna odyseja emerytów z PRL jeszcze trochę potrwa. Miejmy nadzieję, że niezawisłe sądy w Polsce ostatecznie ukażą wszystkich winnych procederu, którzy narazili nasz kraj na groźbę ataków terrorystycznych ze strony islamistów, skompromitowali Polskę na arenie międzynarodowej, i do tego, którzy przyjęli łapówki od amerykańskich zleceniodawców.
A tak przy okazji, czy dla rasowego komunisty (nowoczesnego socjaldemokraty) wypowiedzenie w porę służby Moskwie i zatrudnienie się w Waszyngtonie odgrywa jakikolwiek problem? Służba nie drużba, byleby tylko przepływ kapitału był odczuwalny. Najlepiej w dolarach. Rubel sporo dziś traci.
Dr Tomasz M. Korczyński