Błaszczykowski wrócił!
Środa, 10 grudnia 2014 (18:00)Mam nadzieję, że ten najtrudniejszy okres w karierze już za mną, a od teraz będzie już tylko lepiej – przyznał Jakub Błaszczykowski, który wrócił na boisko po niemal rocznej przerwie.
Dramat byłego kapitana piłkarskiej reprezentacji Polski wydarzył się podczas stoczniowego meczu Bundesligi, w którym jego Borussia Dortmund zmierzyła się z Augsburgiem. To wtedy, na samym początku gry, próbując odebrać piłkę jednemu z rywali, tak niefortunnie stanął, że zerwał więzadła krzyżowe. Szybko stało się jasne, że będzie musiał przejść operację, po której czekać go będzie wielomiesięczna rehabilitacja. – Nic mnie nie złamie – mówił, ale sam nie spodziewał się, że powrót na boisko zajmie mu tak dużo czasu.
Gdy już wydawało się, że wszystko się układa po jego myśli, przytrafił mu się uraz mięśnia czworogłowego i znów musiał swe plany odłożyć w czasie. Od kilku tygodni wreszcie trenował jednak z pełnym obciążeniem, a jako że nic mu nie dolegało, spokojnie czekał na swoją szansę pewny, że ta nadejdzie.
W poniedziałek Juergen Klopp zadecydował, że Błaszczykowski znajdzie się w kadrze na mecz Ligi Mistrzów z Anderlechtem Bruksela. Borussia już wcześniej zapewniła sobie awans do kolejnej rundy, w Champions League prezentując się skrajnie odmiennie już w Bundeslidze. Podczas gry na międzynarodowej arenie wygrywała, pokazując świetną piłkę, na krajowym podwórku zawodziła na całej linii, spadając na dno tabeli. Wszyscy – i kibice, i sztab szkoleniowy, i koledzy z boiska czekali na Błaszczykowskiego, wierząc, że jego powrót odmieni złą kartę.
Wreszcie Polak zagrał. Po 318 dniach od feralnego występu przeciw Augsburgowi wyszedł na zieloną murawę w potyczce z Anderlechtem. – Jestem bardzo szczęśliwy, a moja radość jest tym większa, że powrót wydarzył się w Dortmundzie, przed moją publicznością – powiedział. Oczywiście Klopp nie ryzykował, wpuścił Błaszczykowskiego w samej końcówce, dokładnie w 84. minucie. Powitały go owacje na stojąco. – Mam nadzieję, że najtrudniejszy czas w mojej karierze jest już za mną, a teraz będzie już tylko lepiej. Było mu ciężko, ale cały czas miałem wsparcie całej drużyny, trenera, lekarzy, kibiców. Było nieocenione – podkreślił.
Na Błaszczykowskiego czeka też Adam Nawałka, wierząc, że wraz z nim reprezentacja Polski stanie się jeszcze silniejsza.
Piotr Skrobisz