Prawa obywatelskie zagrożone
Środa, 10 grudnia 2014 (10:22)W sobotę, 13 grudnia, największa partia opozycyjna Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziała Marsz w Obronie Demokracji i Wolności Mediów. Ponieważ data jest wymowna, bo 13 grudnia jest ikoną łamania praw człowieka i praw obywatelskich, ideą marszu jest przede wszystkim okazanie woli i chęci naprawy państwa polskiego. Marsz jest ponadto wyrazem sprzeciwu polskich obywateli wobec szeregu afer z udziałem czołowych polityków Platformy Obywatelskiej, patologii, w jakich pogrąża się Polska pod rządami koalicji PO – PSL, pauperyzacji polskiego społeczeństwa i – co dopełnia obrazu upadku wszelkich wartości demokratycznych – skandalu związanego z ostatnimi wyborami samorządowymi.
Istnieje ryzyko, że podczas marszu do biorących udział w proteście dołączą prowokatorzy, zwykli chuligani i agenci różnych grup interesu. Dlatego marsz PiS wiąże się z pewnym ryzykiem. W końcu, parafrazując „klasyka” zza wschodniej granicy, biało-czerwone flagi i kominiarki można kupić w każdym sklepie. Uważam, że to nawet doskonała okazja dla wrogów Prawa i Sprawiedliwości i szansa dla opornych i niechętnych wobec naprawy państwa polskiego do zdyskredytowania przeciwnika. Okazja do stosowania nieczystych chwytów wydaje się na wyciągnięcie ręki. Drugim zagrożeniem jest frekwencja. Media głównego nurtu, niezależnie od tego, ile osób na marsz przybędzie, zrobią wszystko, żeby zaniżać liczby, w końcu pamiętamy, że głuchym milczeniem (który był de facto oznaką strachu i paniki) podsumowały wielkie demonstracje Polaków w obronie Telewizji Trwam.
Pytanie tylko, czy są to na tyle poważne powody, dla których marsz nie miałby się odbyć? W końcu w państwie demokratycznym obywatele mają prawo wychodzić na ulice, jeżeli uważają, że władze przestały ich reprezentować, że stały się wykonawcami woli obcych zleceniodawców, a do tego nie przekonały, że wybory zostały przeprowadzone uczciwie. Polska racja stanu jest silniejszym bodźcem od lękliwego dygotania i bycia, jako opozycja, zakładnikiem grup ekstremistycznych i szpiegów obcego wpływu.
Przygotowania do sobotniego marszu trwają po obu stronach barykady. Władza i jej media wytrwale pracują nad szerzeniem fobii w stosunku do uczestników marszu. Prezydent i premier publicznie pozbawiają opozycję prawa do demonstrowania woli Narodu, do tego usłużni dziennikarze produkują obwieszczenia przestrzegające przed uczestnictwem w podpalaniu Polski, niszczeniem mienia publicznego, braniem udziału w dewastowaniu Warszawy i nakłaniają do omijania szerokim łukiem niebezpiecznych hord Kaczyńskiego.
Marsz pokojowy obklejany jest etykietami przywodzącymi na myśl najgorsze skojarzenia z historii. To wojna ideologiczna, nie dziwmy się temu. Reżimowe zapędy elit tych środowisk dość szybko wypłynęły na wierzch. Wyobrażam sobie, jak redakcje usłużnych mediów przygotowują zawczasu odpowiednie nagłówki i komentarze do porannych wydań dzienników, jak wysmażają tytuły do serwisów, jak dopracowują elektryzujące breaking newsy na żółte paski, jak kreują scenariusze do prowadzenia „niezależnych” programów publicystycznych. Zresztą wyścig o nagłówki już trwa. „13 grudnia haniebnie wykorzystywany”, „Kolejna inicjatywa Jarosława Kaczyńskiego doprowadzi do wielkich strat w Warszawie, do niszczenia mienia publicznego”, „Marsz PiS podpalaniem Polski”, itp.
Nie zważając na panikę mainstreamu, nie pozwólmy na kneblowanie wolności słowa i zakazywanie brania udziału w zgromadzeniach. Obywatele Polski mają to zagwarantowane i zapewnione przez Konstytucję. Przeciwstawmy się odważnie dobijaniu demokracji, nawet jeżeli nasz sprzeciw nie podoba się zdeprawowanym władzom od tuszowania ich kolejnych afer.
Dr Tomasz M. Korczyński