Jest zagrożenie, czy go nie ma?
Wtorek, 9 grudnia 2014 (21:11)Karmienie zwierząt paszami zawierającymi ziarna zbóż z terenów zagrożonych afrykańskim pomorem świń (ASF) jest bezpieczne – informuje Główny Lekarz Weterynarii. Ale na wszelki wypadek radzi przestrzeganie zasad bioasekuracji, aby to ryzyko całkowicie wyeliminować.
Rolnicy są zaniepokojeni wypowiedziami części ekspertów i producentów pasz, którzy wskazują na ryzyko stosowania pasz, których składnikiem są ziarna kukurydzy czy jęczmienia pochodzące z gospodarstw leżących na Podlasiu, na terenie objętym ograniczeniami w związku z ASF. Wskazują oni, że zarazki afrykańskiego pomoru świń mogą być przenoszone na ziarnach i w ten sposób choroba mogłaby pojawić się nawet na terenach odległych o setki kilometrów od strefy zagrożonej i zapowietrzonej.
– Niektórzy rolnicy rzeczywiście pytają przy zakupie paszy, czy nie była ona wyprodukowana z ziarna pochodzącego z Podlasia i takich gwarancji oczekują od nas właściciele sklepów – mówi Andrzej Łuczak, współwłaściciel niedużej mieszalni pasz.
– To problem, bo chociaż oficjalnie służby weterynaryjne wykluczają takie ryzyko, to jednak handlowcy i rolnicy wolą mieć pewność – dodaje.
I rzeczywiście, Marek Pirsztuk – główny lekarz weterynarii, opierając się na ekspertyzach Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach, wskazuje, że choć teoretycznie istnieje ryzyko zanieczyszczenia roślin przez zakażone dziki, to jednak w przypadku zbóż jest ono mało prawdopodobne. GLW wyjaśnia, że wirus ASF nie przeżywa długo w środowisku, a ponadto jego niszczeniu sprzyja technologia zbioru zbóż. I potwierdzeniem tych tez mają być też naukowe publikacje na temat pomoru, jakie w przeszłości się ukazywały.
– W żadnej z dostępnych publikacji nie opisano dowodów na to, że pasze roślinne wytworzone z ziaren zbóż stanowią zagrożenie przeniesienia ASF na świnie – argumentuje Marek Pirsztuk.
Szef naszych służb weterynaryjnych przypomina, że najczęstszą drogą szerzenia się wirusa afrykańskiego pomoru świń jest bezpośredni kontakt zwierząt zdrowych i zakażonych czy kontakt z produktami pochodzenia zwierzęcego zawierającymi wirus ASF (takimi jak odpady kuchenne, w tym produkty z dziczyzny). Poza tym pomór roznosi się na odzieży, obuwiu lub sprzęcie. I na tej liście nie ma pasz.
Tym niemniej teoretycznie takie zagrożenie istnieje, dlatego służby weterynaryjne zalecają przestrzeganie zasad bioasekuracji w przypadku korzystania z pasz zawierających ziarna zbóż pochodzących z terenów, na których występuje ASF u dzików. Pierwszym sposobem na zniwelowanie tego ryzyka jest obróbka termiczna paszy podawanej świniom w temperaturze minimum 70 stopni C. Drugim zaś podawanie zwierzętom paszy roślinnej po upływie 40 dni od zbiorów. Po takim terminie bowiem zarazki nie mają możliwości przeżycia.
Tymczasem Główny Lekarz Weterynarii poinformował o stwierdzeniu 24. i 25. przypadku afrykańskiego pomoru świń u dzików na Podlasiu. Najpierw wirus został wykryty w odstrzelonym dziku w pobliżu miejscowości Piłatowszczyzna w gminie Gródek, w odległości 14 km od granicy z Białorusią. Natomiast dwa padnięte dziki zarażone ASF znaleziono niedaleko wsi Podłaźnisko w gminie Szudziałowo – 18 km od polsko-białoruskiej granicy. Służby weterynaryjne podkreślają, że tak samo jak poprzednie przypadki pomoru i te ostatnie stwierdzono w strefie przygranicznej, na obszarze już objętym ograniczeniami i zakazami w związku z ASF. Nie ma więc potrzeby rozszerzania strefy zagrożonej i zapowietrzonej.
Krzysztof Losz