• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Czy w Ziemi Świętej wybuchnie wojna religijna?

Wtorek, 9 grudnia 2014 (21:07)

W ostatnich tygodniach w Izraelu wrze. Zamieszki i walki na Wzgórzu Świątynnym mogą przybierać na sile, a konflikt wymknąć się spod kontroli. Warto przypomnieć, że bezpośrednią przyczyną II Intifady zwanej powstaniem Al-Aksa, która wybuchła 28 września 2000 roku, była wizyta nieżyjącego już premiera Ariela Szarona na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie. Arabskie zamieszki wybuchły w stolicy Izraela i szybko rozprzestrzeniły się na Zachodnim Brzegu Jordanu oraz w Strefie Gazy.

Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie przeprowadziło rozmowę z kustoszem Ziemi Świętej o. Pierrbattistą Pizzabalą OFM, który wyraził obawy, że konflikt narodowy może przerodzić się w wojnę o charakterze religijnym. Przy czym przypomniał, że wymiar religijny zawsze był obecny w tym konflikcie.

Zdaniem o. Pierbattisty Pizzaballi OFM, w tym konkretnym kontekście nie można oddzielić sfery religijnej od politycznej, ponieważ żeby być dobrym patriotą, trzeba być albo dobrym muzułmaninem, albo żydem.

Napięcie może się nasilać, ponieważ żydzi domagają się prawa do modlitwy na tym terenie, co jest do dzisiaj zabronione na mocy prawa izraelskiego. Zgodnie z tradycyjną doktryną judaizmu, społeczności żydowskiej zabrania się wejścia na teren Wzgórza, gdzie wzniesiono świątynię żydowską.

– Problem więc tkwi nie w religii jako takiej, ale w mieszance religii i polityki, i to jest właśnie to, co się teraz dzieje. Do dziś w Izraelu respektowano status quo na Wzgórzu Świątynnym. Jeśli to się zmieni, konflikt nabierze charakteru religijnego, a to będzie nieodwracalne, powiedział franciszkanin PKWP.

Pokoju nie widać

Zdaniem kustosza, pokój niestety nie rysuje się na horyzoncie. Między zwaśnionymi stronami panuje głębokie rozczarowanie i nie ma żadnego zaufania. Żeby ten stan uległ poprawie, potrzeba czasu i konkretnych działań na obszarze edukacji i społeczeństwa.

Problem chrześcijan z Ziemi Świętej polega głównie na tym, że zdaniem kustosza „nie mamy znaczącej pozycji. Jest nas za mało, poza tym jesteśmy podzieleni na różne wyznania”.

Dla chrześcijan z Ziemi Świętej przestępcza działalność Państwa Islamskiego była szokiem. „Wszyscy chrześcijanie są poruszeni tym, co się dzieje aktualnie w Iraku”.

Rozpowszechnia się przekonanie, że chrześcijanie nie mają przyszłości na Bliskim Wschodzie, że tu się ich nie chce. Do tego dodatkowo dochodzi rozczarowanie spowodowane brakiem pokoju. Życie na terenach palestyńskich, z punktu widzenia ekonomicznego, jest bardzo trudne. Dodatkowo stosunki ze wspólnotą muzułmańską nie są już takie jak były wcześniej. To wszystko razem z tym, co się dzieje wokół, tworzy poczucie gniewu i desperacji.

Ojciec Pierbattista Pizzaballa uważa, że rok 2014 jest punktem zwrotnym w historii chrześcijaństwa, szczególnie na Bliskim Wschodzie. Porównał go nawet do konsekwencji I wojny światowej dla Europy.

– Stare układy społeczno-polityczne straciły na ważności, ale nie wiemy, jakie będą te nowe. W Syrii na przykład mamy setki tysięcy chrześcijańskich uchodźców. Klasa średnia opuszcza kraj, biedni zostają. Infrastruktura kościelna, którą stworzyliśmy na przykład w Aleppo i w innych miejscach, jest zniszczona lub została opuszczona. Przed nami wiele zadań. Musimy nie tylko odbudować wspólnotę chrześcijańską, ale również naprawić stosunki z większością, jaką jest społeczność muzułmańska.

Dr Tomasz M. Korczyński