• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Wygasłe gwiazdy i ich pomysł na powrót

Wtorek, 9 grudnia 2014 (16:33)

W zadziwienie wprawiają mnie rachityczne wygibasy przebrzmiałych gwiazd, które nie mogą się pogodzić z przemijającą sławą i wciąż wdzierają się na scenę, szukając poklasku, uznania, docenienia u potencjalnej klienteli. Chwytają się przy tym przedziwnych sposobów, zamiast godnie zamilknąć. Rozumiem oczywiście, że współczesność produkuje nowe metody zbytu na towary (filmy, płyty, występy), ale żeby sukces był murowany, przebrzmiali przymilają się do władz, rozumianych tu również jako medialny mainstream. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że czynią tak głównie politycy, szczególnie w okresie wyborczym, ale jak się rozejrzymy wokół, artystów dotyczy to także.

Dziś na topie jest popieranie „uciskanych” mniejszości seksualnych, moda, która przyszła z Zachodu, chociaż owe mniejszości raczej sprawiają wrażenie prześladowców większości niż prześladowanych przez większość.

Inna metoda, jeszcze skuteczniejsza w zwiększeniu podaży towarów, to wspieranie walczącej o wolność i demokrację koalicji PO – PSL, która chroni przed hordami barbarzyńców. Inny sposób i pomysł to obrażanie Polaków, Polski, wartości, które są z nami od ponad tysiąca lat, a więc wiary, religii, Boga. Im więcej jadu i nienawiści, tym większa uwaga mediów mainstreamowych, a także docenienie owej „niezależności” przez władze i obsypywanie „niezależnie myślących” medalami i nagrodami.

Przebrzmiali artyści, powtórzę, zamiast godnie milczeć, stają na głowie, żeby przypodobać się władzom, schlebiać im i łasić się do tronu. Liczą na wdzięczność, a przede wszystkim na darmową promocję i podział w zyskach.

Jak się to przekłada na zwiększenie ich obrotów, nie wiem, ale utracony szacunek będzie trudny do odbudowania. Pozostaje także poczucie niesmaku.

Nie łudzę się. Nie jest to zjawisko nowe. Wielu artystów, przeciętnych, ale i wybitnych, oddawało hołd władzy, także dyktatorom i reżimom. Okres PRL daje nam sporo na to dowodów. Tuwim, Gałczyński, Broniewski, cała rzesza naukowców z Baumanem na czele, czereda aktorów, usłużnie ścigali się w zajmowaniu dogodnych pozycji w marszu awangardy postępu i produkowali coraz to oryginalniejsze peany na cześć Stalina, Lenina, socjalizmu itp.

Idąc z duchem czasu, ja także przygotowałem pieśń-wiersz, którą dedykuję królowi Europy. Wiersz jest inspirowany zachwytem współczesnych celebrytów i usłużnych dziennikarzy nad angielszczyzną Tuska i jego innymi wybitnymi zasługami dla Polski i Europy. Mam nadzieję, że mainstream mnie doceni.

 

Hymn dla Umiłowanego Przywódcy, Słońca Peru, Królewicza Orlików z okazji objęcia tronu Europy

 

Słońce Peru olśniewasz blaskiem wiedzy, Ty wiesz!

Kolejna funkcja i prestiż

Kolejna sława jest.

 

Zapiera nam dech w piersiach, Słońce,

Twa doskonałość, Twa cześć.

 

Rodaku, patrz, kto prowadzi!

Kto dzierży Królestwa ster!

 

Ekrany tefałenowskie od dawna niosły tę wieść,

Kapitan na mostku z ryngrafem

wypina dumnie pierś.

 

Wie on dokładnie, bo mądry!

Jaki przed nami rejs.

 

Zielenią się wyspy szczęśliwe, brzmi

Dobrobytu pieśń,

Honoru i Wspaniałego Człowieka,

Europo ma nieś,

Nieś, nieś…

Dr Tomasz M. Korczyński