Tajemnice marszałka
Wtorek, 9 grudnia 2014 (16:32)Sprawa nieprawidłowości w rozliczaniu delegacji przez marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego jest przedziwna i niepokojąca. Wszak dotyczy drugiej osoby w państwie, a taką konstytucyjnie jest marszałek Sejmu. Należ tę sprawę wyjaśnić, a można to zrobić w bardzo prosty sposób. Wystarczy sprawdzić, kiedy ówczesny minister Radosław Sikorski jeździł bez obstawy Biura Ochrony Rządu. BOR, chroniąc wysokiego urzędnika państwowego, w tym wypadku ministra spraw zagranicznych, zapewnia mu też specjalny samochód. Tu się rodzi nasza wątpliwość. Jak to jest, że minister, który przynajmniej pięć dni w tygodniu jest w ministerstwie, odbywa także wyjazdy zagraniczne, miałby rzekomo do swojego okręgu wyborczego jeździć samochodem prywatnym, skoro nawet do Sejmu, do programów telewizyjnych i radiowych przychodził z ochroną funkcjonariuszy BOR? A tu nagle na weekend wyjeżdżał bez ochrony. Sprawa dziwna, ale bardzo łatwa do wyjaśnienia. Mam nadzieję, że marszałek Sikorski, który – jak mniemam – nie ma nic do ukrycia, po prostu ujawni nam, kiedy nie korzystał z ochrony. Może to także zrobić BOR, gdyż Biuro takie wykazy prowadzi, ponieważ jest do tego zobligowane wymogami formalnymi. Jeśli marszałek Sikorski nie ma nic do ukrycia, wystarczy, że o to poprosi i cała sprawa stanie się jasna. Chyba że marszałek Sikorski chce coś ukryć, a to świadczyłoby o nim nie najlepiej.
Cała historia pokazuje wielką przepaść w standardach między Platformą a Prawem i Sprawiedliwością. Dlatego że kiedy nasi trzej byli posłowie zachowali się w sposób niedopuszczalny – mam na myśli nieszczęsny wyjazd do Madrytu – zostali natychmiast usunięci. Mimo że pan Hofman pełnił bardzo wysoką funkcję w PiS, nie było tutaj żadnego pobłażania, żadnej tolerancji dla wydawania publicznych pieniędzy. Tymczasem Platforma Obywatelska przymyka oko, nie chce wyjaśnienia tej sytuacji. Dodajmy, że w sensie finansowym sprawa Sikorskiego jest jeszcze poważniejsza, gdyż więcej pieniędzy mogło zostać zdefraudowanych. Tymczasem druga osoba w państwie odmawia informacji obywatelom. Dziwi mnie także postawa pani premier Kopacz. Gdyby standardy uczciwości były w Platformie przestrzegane, gdyby to, co mówi premier, było realizowane w praktyce, ta polityka miłości, ciężkiej pracy, uczciwości, to po prostu wydałaby jako przełożona partyjna pana Sikorskiego polecenie nakazujące ujawnienie Polakom prawdy. Tymczasem premier Kopacz milczy. Dlaczego? Odnoszę wrażenie, że premier nie zależy na ujawnieniu prawdy. Ona tego nie chce. To dziwne, bo w sprawach Prawa i Sprawiedliwości była taka aktywna. Więc jest to sytuacja wiele mówiąca o prezesie Rady Ministrów.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie zbada decyzję odmowy śledztwa w sprawie rzekomych nieprawidłowości w rozliczaniu delegacji przez marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego. Mam nadzieję, że teraz, kiedy opinia społeczna jest wzburzona i słusznie, bo ma ku temu powody, prokuratura uważnie przyjrzy się tej sprawie. Decyzja o niewszczynaniu postępowania kilka miesięcy temu, kiedy to poseł Bartosz Kownacki sygnalizował nieprawidłowości, była niedopuszczalna i wiele mówi o kondycji prokuratury. Mam nadzieję, że wymiar sprawiedliwości wyciągnie z tego wnioski.
Jan Dziedziczak