• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Samolot spadł... i nastąpiła cisza...

Wtorek, 9 grudnia 2014 (12:36)

Najnowszy wpis Janusza Wojciechowskiego na blogAiD.

Wiem, że w sprawie Smoleńska kto pyta, ten błądzi, a jednak pytam...


 

Rawa Mazowiecka, 8 grudnia 2014 roku


Pan Andrzej Seremet

Prokurator Generalny


Pan Maciej Lasek

Przewodniczący Zespołu do spraw wyjaśniania opinii publicznej treści informacji i materiałów dotyczących przyczyn i okoliczności katastrofy lotniczej z dnia 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem

 

W opracowanych w grudniu 2010 przez stronę polską uwagach do raportu MAK na temat katastrofy smoleńskiej, nigdy nieuwzględnionych przez autorów raportu, znalazły się między innymi uwagi o tym, że po katastrofie nastąpiła dziwna zwłoka obsługi lotniska we wszczęciu alarmu jednostek ratowniczych.

A oto stosowny fragment polskich uwag w tej kwestii:

„...Alarmowanie jednostek ratowniczych okręgu smoleńskiego nastąpiło o godz. 6:50 UTC, a ich wyjazd o godz. 6:51 UTC (tj. odpowiednio dopiero 9 i 10 minut po wypadku). Z treści Raportu nie wynika, dlaczego bezpośrednio po wypadku nie alarmowano jednostki PCz-3, a dopiero o godz. 6:50 UTC. Zgodnie z Raportem PCz-3 była w dyżurze na lotnisku Smoleńsk »Północny« w dniu 10 kwietnia 2010 r. od godz. 6:00 UTC.

Dodatkowo z zapisu korespondencji wewnątrz SKL wynika, że o godz. 6:41:48 UTC płk Krasnokutski, zastępca dowódcy bazy lotniczej, zdał sobie sprawę z powagi sytuacji, stwierdzając: »Kurwa, dawajcie straż tam, gdzie kurwa!«, na co o godz. 6:42:49 UTC 58 z 148 otrzymał odpowiedź: »Upadł po bliższej, z lewej strony drogi«. Dla strony polskiej jest niedopuszczalne, aby obsada SKL, mając świadomość, że samolot Tu-154M »upadł«, nie ogłosiła natychmiast alarmu dla całości jednostek ratowniczych znajdujących się na lotnisku Smoleńsk »Północny« oraz nie przekazała informacji o wypadku do jednostek ratowniczych okręgu smoleńskiego...

...Pojazd GAZ 4795, Regionalnej Bazy Poszukiwawczo-Ratowniczej lotniska Smoleńsk »Południowy«, dojechał do miejsca wypadku po przejechaniu przez miasto Smoleńsk, przybycie o godz. 7:25 UTC, tj. dopiero po 44 minutach po zaistnieniu wypadku. Wedle zapisów Raportu pojazdy te były alarmowane i dysponowane jako pierwsze na miejsce wypadku. Faktycznie, jako pierwsza na miejsce wypadku przybyła jednostka PCz-3 o godz. 6:55 UTC, tj. dopiero 14 minut po wypadku, mimo iż wypadek miał miejsce ok. 400 m od progu DS 26...”.

 

Pragnę zapytać Pana Prokuratora Generalnego oraz Pana Przewodniczącego Laska, czy w ramach prowadzonych postępowań badawczych Komisji Millera oraz śledztwa prokuratury wojskowej zostało wyjaśnione, dlaczego, mimo katastrofy samolotu 400 metrów od pasa startowego i mimo natychmiastowej wiedzy o jej zaistnieniu, służby rosyjskie przez ponad 10 minut nie wszczynały alarmu i nie uruchomiły działania służb ratowniczych.

Dlaczego pierwsza jednostka ratownicza znalazła się na miejscu katastrofy dopiero w 14 minut po upadku samolotu?

Czy wiemy coś o tym, dlaczego służby rosyjskie nie pośpieszyły z ratunkiem natychmiast, tylko dotarły dopiero w 14 minut po katastrofie? Czy wiemy, czym się zajmowały w czasie, gdy rozbity samolot płonął, a na lotnisku zapadła cisza?

Czy Komisja Millera lub prokuratura coś ustaliły w tej sprawie?

Wpis dostępny na blogAID.

Mec. Janusz Wojciechowski