Trujący prezent z Turcji
Wtorek, 9 grudnia 2014 (09:11)Łaskawość tureckiego reżimu prawie wszystkich wzruszyła. Premier Turcji Ahmet Davutoglu poinformował z dumą o zniesieniu obowiązku wizowego dla polskich obywateli. Wkrótce polscy turyści nie będą musieli płacić ponad 100 złotych za wizy do Turcji i od teraz masowo zaczną nawiedzać Stambuł. Przynajmniej taką nadzieję mają Turcy. Kiedy nastąpi zniesienie wiz, nie zostało jeszcze wprawdzie sprecyzowane, ale media głównego nurtu w Polsce obwieściły kolejny sukces Ewy Kopacz. Ona sama także z radością przyjęła tę turecką zapowiedź, ale dla Polski może to oznaczać katastrofę.
Nic za darmo
Właściwie od razu pozór gestu łaskawości wielkiego pana stał się tanią propagandą. Reżim turecki zaznaczył, że zniesienie wiz powinno oznaczać, po pierwsze, zwiększenie lotów z Polski do tego państwa azjatyckiego, po drugie, zniesienie wiz również dla obywateli Turcji, po trzecie, Polska ma być lobbystą w sprawie wejścia Turcji do Unii Europejskiej. Figurantka na czele rządu, premier Ewa Kopacz potwierdziła, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu i Polska jako ambasador Turcji w UE promuje jej wejście do struktur unijnych.
Jeśli polski rząd rzeczywiście otworzy wieko puszki Pandory, czyli postara się o zniesienie wiz dla Turków, dla nas może to oznaczać poważne kłopoty. Dziś każdy sunnicki terrorysta bez większych problemów może stać się obywatelem Turcji i wkrótce mogą tu sobie urządzić kraj tranzytowy dla swojego islamistycznego tournee po całej Europie.
W Stambule roi się od sieci ekstremistów (od lewej po prawą stronę sceny politycznej), mnóstwo jest szajek lewackich, nacjonalistycznych czy islamskich terrorystów. Niektórych reżim turecki wspiera i ukrywa, z tej prostej przyczyny, że sam (zaczynając od prezydenta Erdogana) staje się coraz bardziej fundamentalny religijnie i daje schronienie wszelkiej ekstremie. Co jednak najważniejsze, i, to także trzeba dodać, Turcja wspiera nieformalnie Państwo Islamskie w swej walce przeciwko Syrii, Irakowi i Kurdom. Pamiętamy, jak Turcja z wielką satysfakcją przyglądała się atakom IS na pozycje Kurdów. To na terenie Turcji morduje się biskupów, kapłanów, pastorów, dziennikarzy. To przez Turcję przepływa fala dżihadystów do Syrii i Iraku, o czym wspominałem niedawno na łamach „Naszego Dziennika” (zob. TUTAJ).
Zdaję sobie doskonale sprawę, że premier Kopacz nie ma pojęcia o ludobójstwie Ormian, Asyryjczyków i Greków pontyjskich, jakich dokonał reżim turecki w latach 1915-1917, zdaję sobie sprawę, że nie wie nic o tym, że Kościół katolicki nie ma osobowości prawnej w Turcji, że w kraju tym prześladuje się chrześcijan, wiem, że nic jej nie wiadomo o fakcie, że Turcja od 40 lat okupuje Cypr Północny, że dewastuje kulturę i dziedzictwo cywilizacji europejskiej... Wiem. Jednak to, że pani premier stoi na czele polskiego rządu, powinno ją zmuszać do uczynienia jakiejś podstawowej refleksji, a po niej odpowiednich działań, które mają poprawiać bezpieczeństwo wewnętrzne Polski. Tego mamy prawo od niej oczekiwać.
Terroryści, ci odlegli terroryści (o których wspominała na Politechnice, że nie są problemem dla Polski, bo są gdzieś tam daleko) dziś nie są dzięki niej wcale tak daleko. Sponsorzy terroryzmu, wojen i prześladowań chrześcijan stali dziś bardzo bliskiej niej, a ona tego nawet nie zauważyła. Toteż zapowiedź lobbowania na rzecz Turcji jest kolejnym skandalem tej skrajnie destrukcyjnej dla Polski koalicji PO - PSL, a nie żadnym sukcesem. Turecki koń trojański bezwzględnie wykorzystał ignorancję Ewy Kopacz.
Dr Tomasz M. Korczyński