Somalijscy terroryści ciągle w grze
Poniedziałek, 8 grudnia 2014 (19:16)Nasilanie się aktów terroru wymierzonych w chrześcijan w ostatnim czasie w Kenii wzbudza najwyższy niepokój i zdumienie, że nikt nie poświęca temu zjawisku uwagi. Jeśli natomiast pojawią się meldunki z miejsca zdarzeń, media mainstreamowe lawirują z relacją tak, aby nie wymienić słowa „chrześcijanie”. Kenia, która nigdy nie pojawiała się na listach hańby, czyli spisach miejsc, gdzie dziś prześladuje się chrześcijan, stała się niestety stale obecna od około dwóch lat. Przyczyniła się do tego ofensywa ekstremistów z Al-Szabaab. Najbardziej „spektakularnym” atakiem tej organizacji terrorystycznej była masakra w Centrum Handlowym w Nairobi we wrześniu 2013 roku, gdy terroryści zamordowali ponad 70 osób i ranili blisko dwieście osób.
Somalijscy islamiści cały czas są aktywni i wciąż przekraczają bezkarnie granicę z Kenią. W ostatnim ataku, w nocy 2 grudnia br. grupa pięćdziesięciu dobrze uzbrojonych bojowników Al-Szabab wkroczyła do kamieniołomu na północy Kenii, niedaleko granicy z Somalią. Wszyscy górnicy wówczas spali. Następnie napastnicy oddzielili chrześcijan od muzułmanów i zabili wszystkich „niewiernych” strzałem w tył głowy. W ataku zginęło 36 osób. Al-Szabab dokonała tego „odwetu” za zaangażowanie się armii kenijskiej w zwalczanie tej organizacji terrorystycznej.
Od kilku lat somalijscy terroryści islamscy dążą do destabilizacji północnych rejonów Kenii zamieszkiwanych głównie przez muzułmańską mniejszość somalijską.
Wyznawcy Chrystusa w Somalii także nie mają łatwego życia. Somalia w tym roku znalazła się na drugim miejscu Światowego Indeksu Prześladowań Open Doors i jest pierwszym państwem islamu, który najdotkliwiej prześladuje wyznawców Chrystusa.
Chrześcijanie żyją tu w absolutnym ukryciu. Za bycie chrześcijaninem grozi kara śmierci, wykonywana jest ona natychmiast i bez sądu.
Wynika to przede wszystkim z faktu, że największą grupę chrześcijan w Somalii stanowią byli muzułmanie, a bycie „apostatą” w świecie islamu to zbrodnia karana śmiercią. Pozostali chrześcijanie to wolontariusze pochodzący z innych krajów.
Głównym motorem prześladowań w Somalii jest „islamski ekstremizm” oraz „wrogość plemienna”, a państwo, które jest podzielone, pozostaje od lat 90. w permanentnym stanie wojny domowej, więc nie jest w stanie zapewnić żadnej ochrony swoim obywatelom. Zresztą nawet gdyby było, to konstytucja kraju ustanowiła islam jako religię państwową i w myśl prawa każdy obywateli Somalii to pobożny muzułmanin.
Somalia to kraj w większości muzułmański, islamscy przywódcy religijni wraz z przedstawicielami władz twierdzą i jednocześnie podkreślają, że dla chrześcijan w Somalii nie ma tam miejsca.
Przy tym islamska militarna grupa terrorystyczna Al-Szabaab wykorzystuje swoją obecność w różnych częściach kraju, by zradykalizować wspólnoty muzułmańskie przeciwko chrześcijanom oraz w szczególności członkom wspólnot gromadzących wiernych o muzułmańskim pochodzeniu.
Tym samym ucisk i przemoc wobec małej społeczności chrześcijan w Somalii wzrosły w ostatnich latach radykalnie, szczególnie widoczne jest to wraz z postępem rozwoju i sukcesami militarnymi Al-Szabaab.
Podobnie jak w 2012 roku, tak i w 2013 sytuacja w Somalii była w dalszym ciągu bardzo trudna dla chrześcijan. W każdej sferze życia widoczna jest chęć usunięcia chrześcijan z Somalii. Dodatkowo w wyniku tych antychrześcijańskich nastrojów większość zachodnich organizacji pozarządowych wycofała się z Somalii, ponieważ radykałowie jawnie oskarżyli je o prozelityzm i zagrozili wymordowaniem „krzyżowców”.
To oznacza trudne chwile dla wiernych Chrystusowi w Somalii.
Dr Tomasz M. Korczyński