Igrzyska dla oszczędniejszych
Poniedziałek, 8 grudnia 2014 (18:30)Zimowe igrzyska mają być tańsze, a niektóre konkurencje mogą zostać rozegrane nawet w różnych krajach – postanowił dziś Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Czy oznacza to, że Kraków ma czego żałować? Chyba tak.
Działacze MKOl nad kształtem igrzysk debatowali w Monako. Sporo do myślenia dała im ostatnia olimpiada w Soczi i finansowe rekordy bite przez Władimira Putina. Prezydent Rosji nie zawahał się wydać przeszło 51 miliardów euro (a to kwota oficjalna), by zorganizować igrzyska pod każdym względem największe. W Soczi powstało wiele supernowoczesnych i ogromnych obiektów sportowych, które podczas zmagań imponowały i budziły podziw, a dziś stoją niewykorzystywane i niszczeją. MKOl chce podobnych sytuacji uniknąć, szczególnie że w powszechnej opinii igrzyska ze święta sportu stały się komercyjnym wyścigiem o bogactwo, prestiż i władzę.
W przyszłości mają być tańsze, czyli nie będzie już mowy o wydawaniu dziesiątek miliardów euro. W tym roku z powodów finansowych z organizacji zmagań w 2022 roku zrezygnowało kilka miast: Kraków, Lwów, Oslo i Sztokholm, a Monachium wycofało się z wyścigu jeszcze przed jego rozpoczęciem. Na placu boju pozostały tylko Ałmaty i Pekin, a skromna liczba dwóch chętnych dała wielu do myślenia.
MKOl zadecydował również, że zimowe igrzyska nie będą się musiały ograniczać do jednego regionu, a nawet kraju. Przedstawiciele komitetu rozmawiają już z działaczami z południowokoreańskiego Pyeongchang, gospodarza ZIO 2018 na temat przeniesienia kilku dyscyplin do Japonii. Mówi się o saneczkarstwie, bobslejach i skeletonie. Wszystko z powodu ogromnych kosztów, jakie generowałaby budowa i późniejsze utrzymanie toru.
Piotr Skrobisz