Ignorancja i indolencja MEN?
Poniedziałek, 8 grudnia 2014 (17:22)Ministerstwo Edukacji Narodowej usilnie stwarza wrażenie otwartości na kwestie zgłaszane przez rodziców. Niestety są to jedynie pozory, ponieważ pięknie wyglądająca witryna MEN jest ścianą, od której odbijają się zatroskani rodzice.
„Zgłoś nieprawidłowości w szkole Twojego dziecka” , „Zapytaj i uzyskaj odpowiedź”, „Pytania i odpowiedzi”, a także infolinia wszystko to znajdą rodzice odwiedzający specjalną stronę resortu edukacji. Choć wydaje się, że możliwości kontaktu ze stroną ministerialną jest wiele, to jednak rodzice skarżą się, że w licznych przypadkach MEN zupełnie ich ignoruje.
– Niestety rodzice zgłaszają do nas brak kontaktu z ministerstwem. Rodzice piszą, że zarówno infolinia, jak i formularze na stronie 6latki.men.gov.pl działają na zasadzie „kopiuj, wklej”, czyli są im cytowane fragmenty ustaw czy przepisów, bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, bez spojrzenia indywidualnego na daną sprawę. Są też odsyłani do pytań i odpowiedzi, które są już opublikowane na stronie – podkreśla w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Maja Majewska-Kokoszka, psycholog dyżurujący w Infolinii Odraczania i Telefonie Szkolnym prowadzonym przez Fundację Rzecznik Praw Rodziców.
Jednocześnie dodaje: rodzice, którzy nie uzyskali informacji w instytucjach rządowych, zgłaszają się do Fundacji, aby uzyskać odpowiedzi na nurtujące ich pytania.
– Rodzice skarżą się, że w MEN o poważnych problemach „porozmawiać” mogą z automatyczną sekretarką, nie mają żadnej możliwości skonsultowania się z kompetentnym człowiekiem, który potraktuje ich sprawę indywidualnie – wskazuje psycholog.
W ostatnim czasie rodzice ostrzegali także, że udostępniony na stronie men.gov.pl formularz do zgłaszania nieprawidłowości w szkołach wcale nie pomaga w rozwiązywaniu problemów, ale zgłoszone kwestie są przekazywane wraz z danymi osobowymi do szkół. Nawet jeśli zapytanie dotyczy prozaicznych spraw, to rodzice w szkołach traktowani są jak donosiciele.
– Dotarły do nas takie sygnały, że dane osoby, która zgłosiła problem za pośrednictwem tego formularza, zostały przekazane do kuratorium, a następnie do dyrektora szkoły. Choć pod tym formularzem są informacje o tym, że ministerstwo zastrzega sobie możliwość weryfikacji zgłaszanych kwestii, to rodzice nie sądzili, że będzie się to odbywało w taki sposób, czyli przekazując wszystkie dane do szkoły – wyjaśnia Maja Majewska-Kokoszka, dodając, że rodzice, którzy skorzystali z tego formularza, poczuli się oszukani, ponieważ nie tylko nie uzyskali odpowiedzi od MEN, ale wręcz spotkali się z nieprzyjemnościami w szkołach.
Marta Milczarska