Przechodzimy teraz bardzo ciężki okres
Niedziela, 7 grudnia 2014 (14:31)Podczas swojej wizyty w Europie przywódca Kościoła katolickiego obrządku syryjskiego ostro skrytykował polityków Zachodu, zarzucając im, że zbagatelizowali problem wysiedlonych chrześcijan w Iraku tylko dlatego, że pomaganie im zupełnie się nie opłaca.
W rozmowie z katolickim dziełem pomocowym Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie Joseph III Yunan, patriarcha Antiochii i całego Wschodu, stwierdził, że świat zachodni milczy w sprawie sytuacji, z jaką zmagają się chrześcijanie na północy Iraku.
Patriarcha powiedział wprost: „Międzynarodowi decydenci mają inne plany wobec mniejszości, które nie dysponują ani środkami finansowymi, ani odpowiednimi zasobami mogącymi nadać im jakieś znaczenie. A my nie mamy ropy, co znaczy, że nie przynosimy żadnych ekonomicznych korzyści”.
I właśnie dlatego pojawił się wśród nas, aby upomnieć się głośno o prawa najbiedniejszych i nikomu niepotrzebnych. Na Stary Kontynent przybył po to, aby „dać wam usłyszeć głos ludzi prześladowanych, wygnanych i ogołoconych ze wszystkiego, ponieważ zachowali w sobie wiarę chrześcijańską. Niestety ten tak zwany cywilizowany Zachód nadal milczy”.
Ponure nastroje w Kurdystanie
Patriarcha wspomniał o odbytym spotkaniu z irakijskimi uchodźcami w Kurdystanie i problemach wysiedlonych rodzin. – Nastroje wśród ludności są ponure. Uchodźcy od miesięcy żyją w nieludzkich warunkach, nie posiadając absolutnie nic. Nadeszła zima, a oni nie otrzymują żadnej pomocy z organizacji humanitarnych. Czasami mają wrażenie, że nikt o nich nie pamięta. Na przykład dwa tygodnie temu rozwożono żywność pakowaną w skrzynki. W jednej z nich znaleziono zdechłą mysz. Wyobraźcie sobie, jak ci ludzie się wtedy poczuli. Kiedyś żyli normalnie: mieli domy, pracę, kościoły, a teraz – nie ze swojej winy, ale dlatego, że są chrześcijanami – stali się uchodźcami we własnym kraju, na dodatek bez środków do życia.
Przechodzimy teraz bardzo ciężki okres
Patriarcha Joseph podkreślił, że około 140 tys. chrześcijan uciekło, ale i tak brakuje środków na zaspokojenie potrzeb innych przesiedleńców: mieszkań, żywności, opieki medycznej czy szkół. Nadzwyczajne posiedzenie Konferencji Episkopatu Iraku zostało zwołane w celu zaspokojenia wielu z tych potrzeb. Oprócz trwającego obecnie przekazywania żywności i schronienia KEI zamierza wprowadzić w życie także długoterminowy projekt ułatwiający dostęp do edukacji. Dzieło Pomoc Kościołowi w Potrzebie udzieliło wsparcia w celu przeprowadzenia ostatniej fazy tego projektu w wysokości niemal 4 mln euro. – Przechodzimy teraz bardzo ciężki okres – powiedział patriarcha. Znaczna liczba uchodźców zdecydowała się uciec do innych krajów Bliskiego Wschodu, np. do Libanu.
Według Raszida Derbasa, ministra spraw społecznych, w Libanie znajduje się 8 tys. irackich uchodźców, w tym także ci, którzy uciekli z kraju przed obecnym kryzysem.
3 grudnia br. Pomoc Kościołowi w Potrzebie ogłosiła pakiet pomocowy o wartości 80 tys. euro dla 360 rodzin irackich uchodźców w Libanie pozostających pod opieką patriarchatu syryjsko-katolickiego. Pieniądze zostaną przeznaczone na zapewnienie schronienia, żywności i ubrań dla ponad 1,5 tys. uchodźców.
Zwracając uwagę na skalę zagrożenia społeczności chrześcijańskich w Iraku, patriarcha podkreślił: „Pięć miesięcy temu byliśmy zagrożeni eksterminacją. Mosul został wówczas zaatakowany przez terrorystów wprowadzających prawo szariatu. To samo stało się około dwóch miesięcy temu na Równinie Niniwy. Nam, katolikom obrządku syryjskiego, został wymierzony wielki cios. Musieliśmy zostawić wszystko. Dziś jesteśmy uchodźcami we własnym kraju. Nie możemy więc ustawać w dodawaniu uchodźcom wiary we własne siły, odwagi i nadziei, że któregoś dnia powrócą do swoich domów, chociaż ten dzień wydaje się tak bardzo nierealny. A to właśnie odbiera im zapał do dalszej walki o pozostanie w Iraku”.
Dodał: „Potrzeba, by międzynarodowa wspólnota podjęła konkretne kroki w celu zapewnienia sprawiedliwości i umożliwienia uchodźcom bezpiecznego powrotu do domu”.
Liczba katolików obrządku syryjskiego szacowana jest na ok. 180-200 tysięcy. Żyją oni w Iraku, Syrii i Libanie. W ciągu ostatnich 20 lat 60 proc. katolików obrządku syryjskiego uciekło do innych krajów.
Dr Tomasz M. Korczyński