Dewastacja dębów katyńskich
Sobota, 6 października 2012 (06:12)W Jaśle nieznani sprawcy wycinają dęby upamiętniające polskie ofiary zbrodni katyńskiej.
Rodziny pomordowanych apelują do władz miasta o interwencję. Po 3 latach od rozpoczęcia akcji "Katyń... ocalić od zapomnienia" udało się posadzić ponad 4 tys. Dębów Pamięci. Według założeń programu realizowanego przez Stowarzyszenie Parafiada im. św. Józefa Kalasancjusza upamiętnionych w ten sposób ma zostać 21 tys. 857 polskich oficerów Wojska Polskiego, Policji, Straży Granicznej i Więziennej pomordowanych przez NKWD w 1940 roku.
Każde z posadzonych drzewek miało być przypisane konkretnej osobie znanej z imienia i nazwiska. Akces do programu mogą zgłaszać różne instytucje państwowe i prywatne. Po zasadzeniu dębu na swoim terenie trzeba roztoczyć nad nim opiekę.
Rośnie już 4258 takich drzewek. Problem w tym, że są miejsca, gdzie nawet dęby są z niewiadomych względów usuwane. Jak relacjonuje Waldemar Bocheński, prezes Stowarzyszenia Weteranów Polskich Formacji Granicznych, 14 maja 2010 r. w Jaśle na terenie Zespołu Szkół nr 3 odbyła się uroczystość posadzenia 16 Dębów Pamięci z imiennymi tabliczkami.
- Po raz pierwszy wycięto 5 drzewek już w 2011 roku. Policja wszczęła wówczas dochodzenie, ale sprawę umorzono z powodu braku wykrycia sprawców. Kiedy posadzono brakujące dęby, zostały one ponownie wycięte w 2012 roku - alarmuje prezes.
Sprawą "znikających" dębów katyńskich zbulwersowany jest m.in. Józef Bocheński, opiekun miejsc pamięci narodowej, syn komisarza Straży Granicznej Józefa Bocheńskiego, którego szczątki spoczywają w Katyniu.
- Po raz drugi ścięto dęby, które zostały posadzone katyńczykom, w tym mojemu ojcu. Jasło to ostatnia miejscowość, gdzie pełnił on służbę w Straży Granicznej, zanim uderzyli na Polskę w 1939 r. sprzymierzeni z Niemcami Słowacy - mówi Józef Bocheński.
Syn zamordowanego w Katyniu nie może pogodzić się z faktem bezkarnego wycinania drzewek. Podjął interwencję u władz miasta. "Dziwna to sprawa, wszak miejsce wandalizmu znajduje się w strefie dozoru kamery... A może ktoś stoi za bezkarnością wandala?" - pisze w liście do Andrzeja Czerneckiego, burmistrza Jasła.
"Byłbym zobowiązany za zajęcie stanowiska przez Pana Burmistrza, bo (...) jestem zmuszony do występowania w sprawie wandalizmu, nawet przez Kancelarię Prezydenta i Komendanta Głównego Policji, nie mówiąc o przygotowywanym cyklu artykułów dla prasy krajowej" - dodał.
Kolejne pismo Bocheński wystosował do inspektora Andrzeja Wędrychowicza, komendanta powiatowego policji w Jaśle. Prosi m.in. o przeprowadzenie dochodzenia i "doprowadzenie do ukarania wandala i wandalizmu, jakim jest profanacja pamięci polskich żołnierzy - Katyńczyków".
"Staraniem szkoły posadzono nowych 5 drzewek, które zostały zniszczone ponownie na przełomie kwietnia i maja 2012 r., a czyn ten został zakwalifikowany przez jasielską prokuraturę jako wykroczenie, a nie przestępstwo i w związku z tym przerzucono niejako odpowiedzialność dochodzeniową na policję" - wskazuje.
"Osobom, które zgłaszały fakt tego wandalizmu, a spotykały się z takim postępowaniem prokuratury, opadają ręce i mają dosyć nieskutecznego zgłaszania wandalizmu. Więc niniejszym ja, jaślanin (do 31 sierpnia 1939 r.), zawiadamiam o dokonaniu aktu ponownego zniszczenia 5 Katyńskich Dębów Pamięci na ogrodzonym terenie Zespołu Szkół nr 3 przy ul. Szkolnej 38 w Jaśle" - konkluduje opiekun miejsc pamięci narodowej.
Jacek Dytkowski