Gra o polską demokrację
Piątek, 5 grudnia 2014 (19:36)Projekt zmian w Kodeksie wyborczym przygotowany przez Prawo i Sprawiedliwość zgodnie z zapowiedziami koalicji rządzącej został odrzucony. Projekt ten miał doprowadzić do tego, że w Państwowej Komisji Wyborczej swoją reprezentację miałby każdy.
Sędziowie PKW mają swoje poglądy polityczne. Były przewodniczący komisji Stefan Jaworski był wieloletnim działaczem ZSL, a następnie rekomendowanym przez PSL członkiem Trybunału Konstytucyjnego. Oprócz tego dwóch członków PKW to byli tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Można więc domniemać, że wszyscy członkowie PKW mają swoje poglądy polityczne. W miejsce fikcyjnej apolityczności – grona osób nieweryfikowanych przez nikogo – chcieliśmy wprowadzić przedstawicieli wszystkich ugrupowań politycznych. Byłoby to zastosowanie zasady samokontroli, w której wszyscy patrzyliby sobie na ręce. Ten model wykorzystywany jest w wielu krajach na Zachodzie.
Nasz projekt wprowadzał także wiele rozwiązań technicznych m.in. monitoring punktów wyborczych, przezroczystą urnę czy silniejszą pozycję mężów zaufania. Przepisy dziś obowiązujące są dramatem. Nigdy wcześniej po 1989 roku wybory nie przebiegły w tak chaotyczny sposób. Z punktu widzenia państwa mamy sytuację niezwykle ryzykowną, ponieważ pierwszy raz po 1989 roku tak powszechnie obywatele mają wątpliwości, czy ich głos przekłada się na reprezentację we władzach, a także czy władze, które wybieramy, mają legitymację społeczną.
Liczyłem na refleksję po stronie koalicji rządzącej. Myślałem, że po tej kompromitacji przepisów, które koalicja PO – PSL uchwaliła rok temu, koalicja obudzi się i stwierdzi, że jest coś nie tak. Niestety, projekt „uzdrawiający” PKW został odrzucony w pierwszym czytaniu. Tłumacząc z języka parlamentarnego na język polski – nie chciano nawet o nim dyskutować i wyrzucono go do kosza. Sprawy kodeksu nie odpuścimy, gdyż jest to gra o polską demokrację. To jest gra o to, czy wybory będą w Polsce uczciwe. W chwili gdy Polacy przestaną wierzyć, że ich głos ma wpływ na wynik wyborów, będzie to początek miękkiej dyktatury w Polsce. W Sejmie jest jeszcze projekt zmian w Kodeksie wyborczym autorstwa SLD. Na pewno będziemy nad nim dyskutować. Każda zmiana jest konieczna. Będziemy chcieli z posłami SLD kilka kwestii dopracować. Nie jesteśmy ugrupowaniem zacietrzewionym politycznie. Nie chodzi oto, aby wybory z automatu wygrywało PiS. Podstawą jest to, żeby wybory odzwierciedlały rzeczywistą wolę Polaków, żeby wybory wygrywało ugrupowanie, które jest wskazywane przez społeczeństwo. Najwyraźniej tym, którzy nasze zmiany odrzucili, chyba nie o to chodzi. Mam wrażenie, że chodzi o to, aby te wadliwe przepisy, które już doprowadziły do patologii, pozostały i dalej obowiązywały. To nie jest koniec batalii o uczciwe wybory w Polsce. My na pewno nie ustąpimy.
Jan Dziedziczak