Palenie kościołów
Czwartek, 4 grudnia 2014 (13:06)Prześladowanie chrześcijan w Indiach staje się zjawiskiem powszechnym i co gorsza nasila się także w miejscach, gdzie dotychczas życie mniejszości religijnej toczyło się spokojnie. Ostatnie podpalenie kościoła pw. św. Sebastiana w stolicy kraju (1 grudnia br.) jest tego dowodem. Świątynia skupia wokół siebie tysiąc rodzin katolickich, które dziś czują się zagrożone. Atak na kościół w Nowym Delhi zdecydowanie potępił arcybiskup Bombaju, ks. kard. Gracias.
Komentując dla portalu AsiaNews zniszczenie świątyni, powiedział, że „podpalenie powinno zostać zdecydowanie potępione i nie może być na nie przyzwolenia”. – To zagraża naszemu narodowi. Jestem kompletnie zszokowany i głęboko zasmucony tym aktem – dodał. Celowy atak na święte miejsce jest całkowicie nie do przyjęcia i nie może być tolerowany. Ogień całkowicie strawił ołtarz, zakrystię oraz chór. Świadkowie potwierdzili, że było to skrupulatnie zaplanowane podpalenie. Na miejscu odnaleziono kanister z benzyną, a źródła ognia są obecne w kilku miejscach kościoła. Na znak protestu setki osób wyszło w spontanicznej demonstracji na ulice stolicy, sprzeciwiając się narastającemu terrorowi.
A terror się nasila. Ośmieleni władzą fundamentalisty z BJP, premiera Narendry Modiego do głosu dochodzą coraz odważniej przedstawiciele Rashtriya Swayamsevek Sangh (RSS), radykalnej hinduistycznej grupy faszystowskiej, która jest paramilitarnym skrzydłem świętującego 50. rocznicę powstania Vishwa Hindu Parishad (VHP), czyli Światowego Zgromadzenia Hindusów. Listopadowe obchody urządzono pod hasłem „Wyznawcy hinduizmu nie powinni się nawracać na chrześcijaństwo oraz islam”, a „mniejszości religijne powinny powrócić do hinduizmu”.
Przewodniczący RSS Mohan Bhagwat powiedział: „Musimy z powrotem nawrócić na hinduizm wyznawców innych religii, takich jak chrześcijan czy muzułmanów. Działacze z zagranicy starają się zniszczyć jedność Indii przez nawrócenia i inne formy działalności”.
Wyznawcy hinduizmu stawiają chrześcijańskich misjonarzy wśród największych wrogów hinduizmu. To oświadczenie pojawiło się w broszurach rozdawanych podczas zjazdu VHP, który niedawno się zakończył. Podsycanie nienawiści na tle religijnym, promowanie ideologii hindutva, która głosi zasadę: „Indie dla hinduistów”, jakie miało miejsce na zjeździe faszystów hinduistycznych, w którym uczestniczyło ponad 1,5 tys. delegatów z 40 krajów świata, mnóstwo bojówkarzy i członków organizacji fundamentalistycznych z Indii, w gruncie rzeczy są nielegalne i zabronione prawnie w „największej demokracji świata”. Konstytucja kraju oraz ustanowione prawa poszczególnych stanów głoszą wolność religijną, zgromadzeń, słowa i nienawracania na religię siłą. Podkreślał to Sajan George w rozmowie z AsiaNews.
Przewodniczący Globalnej Rady Indyjskich Chrześcijan (GCIC) powiedział: „Apeluję do Narodowej Komisji ds. Mniejszości oraz do Narodowej Komisji ds. Praw Człowieka o ochronę chrześcijańskiej społeczności w stanie Karnataka, co gwarantuje im konstytucja Indii. To, co robią hinduistyczni ekstremiści, jest nielegalne. Ich oświadczenia odzwierciedlają głęboko zakorzenione uprzedzenia wobec mniejszości wyznaniowych. Te antagonizmy mogą tylko wzniecać podejrzenia i brak zaufania wśród społeczności”.
Grupy hinduistycznych ekstremistów, takie jak RSS czy VHP, które są odnogami związku Sangh Parivar, prześladują mniejszości religijne, także przez stosowanie przemocy (o czym regularnie donoszę na łamach portalu NaszDziennik.pl). Chrześcijaństwo jest oskarżane przez fanatyków i agresorów o bycie „obcą” religią, która „kupuje” hindusów za pomocą pieniędzy lub przez działalność charytatywną.
O tych absurdalnych pomówieniach pisałem niedawno na łamach „Naszego Dziennika” w tym miejscu (zob. TUTAJ), teraz tylko powtórzę, że chrześcijaństwo było tu zdecydowanie wcześniej od hinduistycznych fanatyków faszystowskich, a to właśnie oni dokonują projekcji i obwiniają Kościół katolicki o proceder, którego sami są autorami i realizatorami.
Dr Tomasz M. Korczyński