• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Poprawia się stan Adasia

Czwartek, 4 grudnia 2014 (13:05)

Stan zdrowia dwuletniego Adasia, który w niedzielę został znaleziony w małopolskich Racławicach w stanie skrajnego wyziębienia z dnia na dzień się poprawia. Chłopiec oddycha samodzielnie i ma kontakt z rodzicami i lekarzami.

– To cud – mówi prof. Janusz Skalski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym.

Tuż po przywiezieniu do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie chłopczyk, który był wychłodzony do 12,7 stopni C., został podpięty do urządzenia ECMO, które umożliwia tzw. pozaustrojowe utlenowanie krwi. Wczoraj przed południem lekarzom udało się wybudzić 2-latka ze śpiączki farmakologicznej, a wieczorem odłączono go od respiratora – dziecko zaczęło samodzielnie oddychać.

– Dziecko udało się w pełni wybudzić ze śpiączki farmakologicznej, jest odłączone od wszelkiej aparatury, oddycha samodzielnie, jest w kontakcie, na tyle na ile można oczywiście być w kontakcie z dzieckiem dwuletnim – informuje Magdalena Oberc, rzecznik Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego.

Jak zaznacza, zastosowane wobec małego pacjenta procedury medyczne przynoszą bardzo dobre efekty.

– Możemy tutaj już odważniej, w zasadzie całkiem odważnie mówić, że jest to wielki sukces i niebywała historia, bo dziecko przeżyło tak skrajną hipotermię – oceniła.

Rodzice 2-letniego Adasia podkreślają, że jest on bardzo silnym chłopcem. – Zawsze był zdrowy, nigdy nie chorował – mówią rodzice, dodając jednocześnie, że wciąż modlą się o zdrowie syna.

Przed małym pacjentem kolejne etapy leczenia, a następnie rehabilitacja. Do tej pory lekarze nie zaobserwowali negatywnych objawów u dziecka. Jego organy wewnętrzne funkcjonują dobrze. Wciąż problemem pozostaje stan mózgu po tak głębokiej hipotermii.

– Cały czas prowadzone są obserwacje kliniczne, które wydają się optymistyczne. To, że chłopiec jest w kontakcie także wiele mówi – zaznacza Oberc.

Według specjalistów, uratowanie osoby po takim wychłodzeniu organizmu graniczy z cudem.

Dwuletni chłopczyk w nocy z soboty na niedzielę był pod opieką babci i wymknął się z domu. Poszukiwania dziecka ruszyły w niedzielę rano. Chłopca, który był w samej piżamce, znalazł nad brzegiem rzeki ok. kilkuset metrów od zabudowań, zastępca komendanta komisariatu w Krzeszowicach Michał Godyń. Zaniósł je do najbliższego domu i tam prowadził reanimację do czasu przyjazdu karetki i transportu dziecka do szpitala.

MM, PAP