• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

W Niemczech coraz gorzej

Środa, 3 grudnia 2014 (18:40)

W przestrzeni publicznej (w tym medialnej) Republiki Federalnej Niemiec, państwa, który promuje wolność ponad wszystko, zaczyna się dostrzegać coraz większą patologię i degrengoladę. Jeśli ten kraj ma być wzorem dla Polski, do którego władze PO – PSL chcą równać w marszu „awangardy nowoczesności”, to nie czeka nas jasna przyszłość. Zmuszanie Polaków do tej europejskiej „nowoczesności”, której głównym mentorem i na straży której stoi król Europy Donald Tusk, nosi znamiona reżimowego zacięcia.

Podam tylko dwa przykłady, o jakich media w Niemczech ostatnio dyskutują. Pierwszy pokazuje, że zło, nienawiść i przemoc, jakich dopuszczają się feministki w ramach działalności fanatycznej organizacji Femen, nie przechodzi bez śladu i konsekwencji. Co gorsza, konsekwencje działalności feministek zagrażają najmłodszym. Od dawna wiadomo, że członkinie Femenu lubują się w striptizie, a szczególnie gdy robią go w miejscach publicznych. Schorzenie to nazywało się niegdyś ekshibicjonizmem, dziś wyzwoleniem z patriarchalnych ograniczeń. Powiedzmy, gdyby owo „wyzwolenie” ograniczało się wyłącznie do plaż dla nudystów i tam zamykano by ekshibicjonistów, cóż, nie warto by było temu zjawisku poświęcać większej uwagi. Niestety, nagie feministki przekraczają granicę wolności innych ludzi, w tym dzieci, i depczą swoimi bachanaliami godność ludzką. Swoje sabaty uprawiają na ulicach miast, miasteczek, podczas imprez otwartych, ale też w kościołach i na procesjach. Nie odważyły się dotąd wkroczyć do meczetów i synagog, bo wiemy, jakby się to dla nich skończyło. Molestują zatem katolików.

Atak agresywnej kobiety w katedrze kolońskiej w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia w 2013 roku wywołał traumę dzieci obecnych na Eucharystii. Taką informację podał proboszcz katedry w Kolonii Norbert Feldhoff w rozmowie z monachijskim magazynem „Focus”. Feldhoff wyjaśnił, że na przykład jeden z ministrantów przez wiele długich tygodni nie mógł dojść do siebie po szoku, jaki wywołała w nim agresywna kobieta. Miał koszmary nocne i musiał spać z rodzicami.

Promocja zboczeń w niemieckim radiu

Zastanawiam się, czy to już szczyt perwersji, czy droga RFN wiedzie jeszcze w głębsze otchłanie piekieł. Niestety, kolejny przykład nie dotyczy marginesowego medium niemieckiego, ale przedstawiciela mainstreamu. Dlatego, ale z trudnością zdecydowałem się podjąć ten temat. Takie wydarzenia nie mogą nie bulwersować i nie wzbudzać reakcji, ponieważ wdzierają się do głównego nurtu przekazu, a jakie ma to straszliwe konsekwencje, pisałem niedawno na łamach „Naszego Dziennika” (zob. artykuł o szokującym przypadku tolerowania i popierania pedofilii w Niemczech TUTAJ). Dziś znowu szokująca informacja z tego – chyba trzeba to jednak powiedzieć – coraz bardziej zdegenerowanego i zepsutego kraju. Tym razem niemieckie radio ARD (oddział w Hesji) postanowiło promować zoofilię i otworzyło dyskusję o tym zboczeniu w swojej przestrzeni.

Program pt. „Tolerancja” wywołał słuszną falę krytyki radia, a swoje oburzenie wyrazili nawet lewicowi aktywiści. Swój sprzeciw okazali zaś przede wszystkim obrońcy praw zwierząt. Pozwolę sobie zaoszczędzić Czytelnikom portalu NaszDziennik.pl szczegółów z audycji, ale ich wynurzenia spowodowały, że pytanie aktywistki z Niemieckiego Stowarzyszenia Ochrony Psów (DGSH) Simone Schröder „Czy radio publiczne promuje sodomię?” staje się zasadne. Autorów programu określiła mianem „bezczelnych” i zapytała za pośrednictwem magazynu „Focus” dyrektora Helmuta Reitze, czy jego radio popiera i promuje cierpienie oraz znęcanie się nad zwierzętami.

Na razie są to problemy dekadenckiego Zachodu, niby odległe, ale jeżeli nie przeciwstawimy się tej „nowoczesności” w porę, to nasze dzieci będą zmuszane do uczestnictwa w różnych patologiach i nikt nie zapyta nas jako ich rodziców o zdanie. Wszystko w imię pseudotolerancji, czyli wolności dla zdegenerowanych mniejszości kosztem normalnej większości. Przykładów tego, jak kontrolowany przez mniejszości mainstream próbuje narzucać dyskurs ideologiczny, jest sporo. Do debaty publicznej coraz śmielej przemyca się pod płaszczykiem „tolerancji” (hasło-wytrych) różne zboczenia. Niedawno – jak wszyscy pamiętamy – dyskutowano o kazirodztwie i pedofilii, a rozluźnianie zasad moralności w mediach socjalliberalnych to niemal codzienność.

Dr Tomasz M. Korczyński