Nowa orędowniczka misji w Niebie
Środa, 3 grudnia 2014 (18:39)Po śmierci Wandy Błeńskiej środowisko misyjne zyskało nową orędowniczkę w Niebie. To był, jak wielu uważa, człowiek święty, wrażliwy na Pana Boga, żyjący Eucharystią – mówił podczas uroczystości pogrzebowych śp. Wandy Błeńskiej ks. abp Stanisław Gądecki. Wanda Błeńska była lekarką i misjonarką, która przez 43 lata leczyła trędowatych w Ugandzie.
– Z Eucharystii, z modlitwy czerpała swoją siłę i moc, twierdząc, że nikt z nas nie żyje tylko dla siebie – podkreślił podczas Mszy św. przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
W pogrzebie dr Wandy Błeńskiej, zwanej matką trędowatych, wzięły udział tłumy Wielkopolan, przedstawiciele środowisk lekarskich i misyjnych z całego kraju, uczniowie szkół i harcerze – podaje Katolicka Agencja Informaycjna (KAI). Nad grobem misjonarki żołnierze Wojska Polskiego z Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu oddali salwę honorową.
Na uroczystości pogrzebowe celebrowane przez metropolitę poznańskiego przybyli m.in. ks. abp Henryk Hoser i ks. bp Jerzy Mazur, przedstawiciele wyższych uczelni i członkowie kół misyjnych. Trumnę z ciałem zmarłej misjonarki ustawiono na katafalku w głównej nawie katedry poznańskiej. Przed nabożeństwem odmówiono Różaniec, wypowiadając modlitwy w różnych językach, m.in. suahili.
Homilię pogrzebową wygłosił lekarz i misjonarz, obecnie ordynariusz warszawsko-praski ks. abp Henryk Hoser. Nazwał dr Błeńską patronką laikatu misyjnego i żywym świadkiem minionego stulecia, iskrą, która zapala innych i ukazuje uniwersalizm misyjny wszystkich narodów. Przypomniał, że to poznańskie środowisko akademickie przygotowało ją do pełnienia posługi lekarki, tu także zainteresowała się misjami.
– Okazała się niesłychanie twórczym lekarzem. W warunkach misyjnych każdy lekarz jest jednocześnie specjalistą we wszystkich dziedzinach medycyny. Ona była i internistą, i pediatrą, i chirurgiem, i dermatologiem, i okulistą, była również ortopedą, ponieważ choroba, której się poświęciła, jest tak wielopatologiczna – mówił ks. abp Hoser.
Opisując pracę matki trędowatych, kaznodzieja podkreślił, że choroba ta „wyrzucała ludzi na margines, oznaczała ich śmierć cywilną, powodowała daleko posunięte kalectwo, z całym korowodem bólu, zakażenia, bezsilności i zależności od otoczenia”. – To właśnie tam, w Bulubie, ośrodek rósł nie tylko jako miejsce, gdzie ludzie mogli się leczyć, ale też miejsce, gdzie trwały badania naukowe i gdzie odbywały się intensywne szkolenia osób, które miały się zająć tymi chorymi – mówił ks. abp Hoser.
Nawiązując do odczytanej Ewangelii o Sądzie Ostatecznym, kaznodzieja określił też zmarłą jako osobowość o silnych rysach chrystologicznych. – Szła śladami swojego Mistrza, w którego wierzyła i który ją prowadził, była dobrym samarytaninem jak On, szła, lecząc chorych, kaleki, ślepców, paralityków, gnębionych przez rozmaite choroby, nawet opętanych – mówił biskup warszawsko-praski.
Ciało śp. Wandy Błeńskiej spoczęło na cmentarzu parafii Dobrego Pasterza, gdzie mieszkała po powrocie do Poznania. – Powinniśmy na ten grób przychodzić i powierzać jej swoje problemy i troski. Odkryjemy siłę jej orędownictwa, tej, która nas zna, która z tej ziemi wyrosła, z tego Kościoła wyrosła, z tego Narodu wyrosła, nigdy tej świadomości nie porzucała – mówił w nawiązaniu do miejsca spoczynku ks. abp Hoser.
– Ciągle powtarzała: misje trzeba pokochać, bez tego nie da rady. Na misje powinni wyjeżdżać ludzie szczęśliwi, bo jeśli samemu nie jest się szczęśliwym, to nie można dać szczęścia innym – zauważył podczas uroczystości pogrzebowych ks. bp Jerzy Mazur, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski do spraw Misji.
Lekarka i misjonarka zmarła 27 listopada w Poznaniu w wieku 103 lat.
RS