• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Dramat Stocha. Konieczna operacja

Środa, 3 grudnia 2014 (15:35)

Kamil Stoch nie wystąpi w najbliższych zawodach Pucharu Świata w Lillehammer, a jego powrót na skocznię znacznie się oddalił. Dwukrotnemu mistrzowi olimpijskiemu odnowiła się kontuzja stawu skokowego, jutro przejdzie operację, która wyeliminuje go z treningów na kilka tygodni.

Dziś Stoch miał wreszcie pojawić się na rozbiegu. Oczywiście nie było to pewne, ale po poniedziałkowych badaniach kontrolnych doktor Aleksander Winiarski opiekujący się naszą kadrą zaprosił zawodnika na środę na kolejny „przegląd”, po którym miał orzec, czy ten może wrócić do treningów. Tak też się stało, Stoch dostał zielone światło. Co prawda kontuzja nie została wyleczona do końca, bo przy pewnych wymuszonych pozycjach zawodnik odczuwał minimalny ból, ale zdaniem lekarzy nie stanowiło to przeszkody. Poza tym, jak przekonywali, tylko w ogniu walki, czyli na skoczni, można było orzec, czy sportowiec jest w stanie wykonywać swoją pracę, czy też być może jeszcze nie.

Dziś przed południem trener Łukasz Kruczek zaplanował zajęcia na Wielkiej Krokwi. Stoch się na nich pojawił, zrobił rozgrzewkę, oddał nawet trzy skoki imitacyjne, ale przy czwartym coś w jego kostce strzeliło. Stało się wtedy jasne, że o poważnym fruwaniu nie będzie mowy. Zawodnik zamiast na rozbieg udał się do fizjoterapeuty kadry, a potem do szpitala. – Jest minimalna ruchomość w stawie, kostka boli i jest spuchnięta, ale bardziej niż kostka boli w tej chwili serce – przyznał. Początkowe doniesienia mówiły o dwóch tygodniach przerwy, ale szybko okazało się, że problem jest poważniejszy. Leczenie zachowawcze nie przyniosło spodziewanych efektów, zatem Stoch będzie musiał przejść operację, zaplanowaną już na jutro. – Trzeba operacyjnie usunąć zmianę chrzęstno-kostną, która drażni staw skokowy – poinformował Winiarski. Co to oznacza? Sportowo dla Stocha – dramat. Zabieg wyłączy go bowiem z treningów na kilka tygodni. Na przełomie grudnia i stycznia rozpocznie się tradycyjny Turniej Czterech Skoczni, jedna z najważniejszych imprez sezonu, jest praktycznie przesądzone, że będzie musiał z niego zrezygnować. Może wróci na polską część sezonu, czyli konkursy w Wiśle i Zakopanem.

Stoch kontuzji doznał na treningu przed inauguracyjnymi zawodami w Klingenthal. Oczywiście w nich nie wystąpił, podobnie jak w ostatni weekend w Kuusamo. Marzył, by polecieć wraz w kolegami do Lillehammer, gdzie w sobotę i niedzielę odbędą się kolejne konkursy. Nie poleci.

Polacy w Norwegii jednak wystąpią, choć wcześniej Kruczek rozważał wycofanie podopiecznych z rywalizacji. W piątkowych kwalifikacjach pojawią się Piotr Żyła, Jan Ziobro, Dawid Kubacki, Klemens Murańka i Aleksander Zniszczoł. Żyła jest jedynym naszym reprezentantem, który dotychczasowe zmagania może opisywać słowami innymi niż „katastrofa”, ale i on zadowolony z siebie być nie może, bo ani razu nie zbliżył się do czołowej dziesiątki, a miał walczyć o najwyższe cele.

Piotr Skrobisz