• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Polecą do Lillehammer

Wtorek, 2 grudnia 2014 (20:17)

Polscy skoczkowie narciarscy wystąpią w najbliższych konkursach Pucharu Świata, które w weekend odbędą się w Lillehammer. Kto wybierze się do Norwegii, rozstrzygnie się jutro. Być może pierwszy raz w sezonie na liście startowej pojawi się Kamil Stoch.

Biało-Czerwoni bieżące rozdanie rozpoczęli fatalnie. Stoch nabawił się kontuzji stawu skokowego jeszcze przed pierwszym konkursem w Klingenthal. Od tego czasu nie skakał. Jego koledzy stracili gdzieś pewność siebie i kompletnie się pogubili. Tylko Piotr Żyła we wszystkich do tej pory rozegranych indywidualnych zawodach kwalifikował się do finałowych serii, ale nigdy nie zajął miejsca w czołowej dziesiątce.

Pozostali podopieczni Łukasza Kruczka latali dużo słabiej, niż zakładały najczarniejsze scenariusze. Nic dziwnego, że po zmaganiach w Kuusamo szkoleniowiec lekko uderzył ręką w stół. – Musimy działać spokojnie, ale już stanowczo – powiedział. W poniedziałek poinformował, że zastanawia się nad odpuszczeniem najbliższych konkursów w Lillehammer. Gdyby uznał, że start niósłby za sobą ryzyko kolejnych wpadek, a co za tym idzie - pogłębienia się kryzysu, zarządziłby przerwę na treningi.

Dziś Biało-Czerwonym udało się przeprowadzić zajęcia na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Kruczek był z tego bardzo zadowolony, bo wiedział, że jedna nawet jednostka treningowa i kilka skoków mogą jego podopiecznym bardzo pomóc. Gospodarze zadbali o to, by obiekt został przygotowany należycie, aura okazała się całkiem łaskawa, zatem wszystko udało się przeprowadzić zgodnie z planem. Zabrakło tylko jednego: Stocha na rozbiegu. Dwukrotny mistrz olimpijski nadal nie dostał zielonego światła od lekarzy na wznowienie pracy z pełnymi obciążeniami, ale już wcześniej wiedział, że decyzja zapadnie w środę. – Mam nadzieję, że tego dnia już pojawię się na skoczni. O swoją dyspozycję specjalnie się nie martwię, oby tylko nie było ryzyka odnowienia się urazu – przyznał.

Dzisiejszy trening wyglądał nieźle, a po wszystkim Kruczek poinformował, że Biało-Czerwoni jednak do Lillehammer polecą. Kto? Na razie nie wiadomo, szkoleniowiec z decyzję personalną wstrzymał się do jutrzejszego treningu na Wielkiej Krokwi. Po nim postanowi, kto wystąpi w Norwegii, a kto ewentualnie w tym czasie będzie spokojnie trenował, próbując wrócić do formy. W środę okaże się również, czy zielone światło na skakanie dostanie Stoch. Jeśli tak, to prawdopodobnie znajdzie się w składzie na najbliższe konkursy. Pewne jest jednak, że w przypadku najmniejszego nawet ryzyka Kruczek powrót swego asa odwlecze w czasie. – Nic na siłę – te słowa tak on, jak i zawodnik w ostatnich dniach powtarzali aż do znudzenia.

Piotr Skrobisz