Nowe trendy
Wtorek, 2 grudnia 2014 (20:12)Europejski rynek paliw jest w dużej mierze związany z dostawcami z Federacji Rosyjskiej. Ostatnie próby testowania systemów energetycznych na wypadek zagrożeń ze strony naszego wschodniego sąsiada pokazały nowy kierunek działania Komisji Europejskiej i Unii Europejskiej. Jasno i wprost Unia dała sygnał, że spodziewa się, że system energetyczny, który dziś jest uzależniony od błękitnego paliwa wtłaczanego na terenie Federacji Rosyjskiej, będzie być może musiał zafunkcjonować w sytuacji kryzysowej.
Pierwszy raz spotykamy się z sytuacją tak wprost ujęcia problemu. Niepokoje na wschodzie Ukrainy i zaangażowanie Federacji Rosyjskiej militarnie w ten konflikt spowodowały szereg sankcji o charakterze gospodarczym. Z drugiej strony wywołało określone konsekwencje finansowe wśród firm Federacji. Stąd nastąpiło wycofanie z tego projektu. Proszę też wziąć pod uwagę, że opinia publiczna w Unii Europejskiej, która wcześniej była „miękkim głosem”, dziś mówi wprost o zagrożeniach płynących z dalszej dominacji inwestorów ze wschodniej części Europy i zwiększenia zaangażowania Federacji Rosyjskiej w systemy energetyczne państw europejskich. Z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa energetycznego to jest dobra wiadomość. Kluczowe jednak pozostaje zakończenie budowy gazociągu w Świnoujściu. Tutaj opóźnienia sięgają już roku, o czym się mówi. Konieczna jest więc kontynuacja polityki stawiania na solidarność energetyczną we Wspólnocie oraz dalsze testowanie systemów bezpieczeństwa na wypadek wstrzymania dostaw gazu ze strony Federacji.
W związku z fiaskiem budowy rurociągu South Stream powraca temat rozbudowy rurociągu jamalskiego, który już teraz pracuje na swojej najwyższej przepustowości. Jest to temat aktualny. Trzeba brać jednak pod uwagę, że Jamał przebiega przez tereny, które z punktu widzenia dzisiejszej polityki Gazpromu i Federacji Rosyjskiej mogą różnie reagować na propozycje zwiększenia przepustowości czy przebudowy tej inwestycji. W mojej ocenie, na razie ten projekt pozostanie na deskach planistów.
Maks Kraczkowski