• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Wciąż szukają winnego upadku

Wtorek, 2 grudnia 2014 (18:30)

Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie na wniosek Prokuratury Okręgowej w Krośnie po raz kolejny, tym razem do 25 maja 2015 r., przedłużyła śledztwo w sprawie upadłości sanockiego Autosanu.

Śledczy, przedłużając postępowanie, czekają na opinię biegłego rewidenta z zakresu rachunkowości, który bada kondycję finansową Autosanu od początku 2009 r. do ogłoszenia upadłości w październiku 2013 r. Prokuratorzy uznali, że konieczne będą kolejne przesłuchania. Od tego zależeć będzie, czy i kto ewentualnie usłyszy zarzuty.

– Po analizie zebranej dokumentacji zaszła konieczność dosłuchania osób, których zeznania mogą wpłynąć na postępowanie – wyjaśnia Robert Warunek z Prokuratury Okręgowej w Krośnie.

Prokuratorzy sprawdzają, czy były właściciel Autosanu, Rada Nadzorcza i zarząd nie działali na szkodę spółki. Interesuje ich m.in. to, czy były zarząd Autosanu nie wyprowadził majątku ze spółki, sprzedając autobusy oraz urządzenia produkcyjne po zaniżonych cenach, co miało spowodować milionowe straty. O tym, że z zakładu wywożone są poszczególne składniki majątku, informowali związkowcy, którzy wielokrotnie usiłowali się spotkać z ówczesnym właścicielem fabryki Sobiesławem Zasadą, aby przedstawić mu swoje wątpliwości, niestety bezskutecznie.

Tymczasem na wniosek zarządu spółki Autosan Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego w Krośnie 7 października 2013 r. ogłosił upadłość likwidacyjną sanockiej fabryki autobusów. Zaraz potem Grupa Sobiesław Zasada, do której należała spółka, poinformowała o sprzedaniu za symboliczną kwotę pakietu akcji Autosanu prywatnemu przedsiębiorcy Grzegorzowi Tarnawie. Z kolei 25 października 2013 r. Zarząd Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność” w Krośnie, mając poważne wątpliwości co do przejrzystości działań zarządu i byłego właściciela wobec sanockiej firmy, złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Zarzuty dotyczyły celowego doprowadzenia do upadku autobusowej spółki. W ocenie wnioskodawców, majątek Autosanu był przenoszony do innych tworzących się spółek - niewykluczone, że w celu udaremnienia zaspokojenia roszczeń wierzycieli. Podejrzenia związkowców dotyczyły też – ich zdaniem – zbyt niskiej ceny sprzedawanych autobusów jednej ze spółek Sobiesława Zasady. Po analizie materiałów prokuratura pod koniec listopada ubiegłego roku wszczęła śledztwo, które ma wyjaśnić, czy podejrzenia załogi i związków zawodowych były słuszne. Chodzi m.in. o nadużycie zaufania w obrocie gospodarczym i umyślne bankructwo, co w świetle prawa jest przestępstwem.

 

Mariusz Kamieniecki