Legia surowo ukarana
Wtorek, 2 grudnia 2014 (17:29)Dwa mecze bez udziału publiczności oraz nieco ponad 100 tysięcy euro kary – takie konsekwencje poniesie Legia Warszawa za zachowanie swoich kibiców podczas wyjazdowego spotkania z Lokeren w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Komisja Dyscyplinarna UEFA była bardzo surowa, jednak stołeczny klub był świadomy tego, że tak właśnie będzie.
Legia w przeszłości była już nieraz karana za wyczyny swych kibiców, a raczej pseudokibiców. Tym razem czara goryczy przelała się podczas meczu z Lokeren, rozegranego 27 listopada.
Pseudofani stołecznej drużyny starli się ze służbami porządkowymi, odpalili race, a jakby tego było mało, wykonywali rasistowskie okrzyki pod adresem bramkarza rywali, Boubacara Barry'ego. UEFA jest na tym punkcie szalenie wyczulona, każdy przejaw rasizmu karze z całą surowością, a ten akurat przypadek był bardzo jaskrawy. Działacze z Łazienkowskiej wiedzieli, że konsekwencji nie unikną, dlatego sami zwrócili się do europejskiej federacji z propozycją kary: zamknięcia stadionu na jeden mecz. UEFA okazała się bardziej surowa, zamknęła obiekt na dwa spotkania. Oznacza to, że mistrzowie Polski zagrają bez publiczności w pojedynku z Trabzonsporem na zakończenie zmagań grupowych oraz mecz w 1/16 finału. To ogromna strata i problem, mierzony nie tylko kwestiami materialnymi, ale także, a może przede wszystkim, wsparciem, a raczej brakiem wsparcia kibiców. Ci potrafią być dwunastym zawodnikiem, a w najbliższych spotkaniach ich zabraknie. Jakby tego było mało, fani nie będą mogli towarzyszyć piłkarzom Legii w meczach wyjazdowych do końca obecnego sezonu. To nie wszystko, bo mistrzowie Polski będą musieli zapłacić łącznie 105 tysięcy euro kary: za zamieszki w Belgii, użycie pirotechniki i inne akty wandalizmu. Poza tym Legia musi się rozliczyć z Lokeren i pokryć wszystkie straty spowodowane przez swoich kibiców.
UEFA była surowa, bo Legia od lat ma problemy z kibicami, a raczej ich częścią, i przez nich niemal w każdym sezonie ponosi jakieś konsekwencje. Poza tym od czasu afery z wykluczeniem z Ligi Mistrzów stosunki na linii Łazienkowska - europejska federacja są, mówiąc delikatnie, chłodne. Warszawianie na taryfę ulgową tym bardziej nie mogli więc liczyć.
Co na to wszystko Legia? Wydała tylko krótki komentarz. „W przedmiotowej sprawie klub będzie wnosił o szczegółowe uzasadnienie ww. decyzji i po jego otrzymaniu rozważy skorzystanie z możliwości odwoławczych. Do czasu zamknięcia odpowiedniego procesu klub wstrzymuje się z ewentualnymi zwrotami należności za bilety na mecze bez udziału publiczności”.
Piotr Skrobisz