• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Walka o życie chłopca

Wtorek, 2 grudnia 2014 (14:48)

Lekarze ze Szpitala Dziecięcego w Krakowie- Prokocimiu dalej walczą o życie dwulatka, którego organizm wychłodził się do temperatury 12 stopni C. Gdyby dziecko udało się wyleczyć bez szwanku, to byłby absolutny cud - twierdzą lekarze.

W momencie dotarcia do szpitala temperatura ciała chłopca wynosiła 12 stopni C. Koniecznie było reanimowanie dziecka na otwartej klatce piersiowej. Jak zaznaczył prof. Janusz Skalski ze Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu, jest to naturalne rozwiązanie dla tego typu przypadków. Następnie podłączono dziecko do sztucznego płucoserca. Dzięki zabiegom lekarskim udało się podnieść temperaturę ciała dziecka do 36 stopni C.

Profesor Janusz Skalski poinformował, że dotychczasowe leczenie dwulatka przebiega pomyślnie. Służbie medycznej udało się utrzymać normalną pracę serca dziecka.

Kolejnym krokiem będzie wybudzenie go z głębokiej narkozy. Jak podkreślił prof. Skalski, na razie nie wiadomo, w jakim stanie będzie chłopiec po wybudzeniu. Jednakże gdyby dziecko nie odniosło większego uszczerbku na zdrowiu w wyniku ochłodzenia organizmu, taką sytuację należałoby rozpatrywać w kategorii cudu.

– Gdyby dziecko udało się wyleczyć bez szwanku, to byłby absolutny cud. To pierwszy taki przypadek w Polsce. Wejdzie też do annałów nauki światowej – powiedział prof. Skalski.

Jak zauważa kardiochirurg, dotychczasowa najniższa temperatura ciała osoby uratowanej z hipotermii na świecie to 13,7 stopnia C.

Wyniki tomografii dziecka są dobre. Jednak nie wiadomo, czy podczas ochłodzenia organizmu nie doszło do uszkodzenia mózgu. Pewne jest natomiast to, że uszkodzeniu nie uległy nerki.

– Wyniki tomografii są dobre, co jednak nie wyklucza, że mózg może być uszkodzony. Stan mózgowia to na razie niewiadoma. Nerki pracują dobrze, nie ma podstaw, by twierdzić, że narządy trzewne zostały uszkodzone – powiedział profesor.

W opinii lekarza, dziecko przeżyło czas spędzony na dworze tylko dlatego, że doszło do naturalnego obniżenia czynności serca.

Chłopiec przebywał pod opieką babci. Między godziną 3.00 a 5.00 wyszedł z domu. Nieprzytomne dziecko znalazł policjant. Leżało twarzą do ziemi, około 600 metrów od domu. Dziecko było bose, miało na sobie tylko piżamkę. Od niedzieli przebywa w szpitalu.

Rafał Stefaniuk