• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Tylko chrześcijaństwo może ocalić Europę

Poniedziałek, 1 grudnia 2014 (21:49)

Z prof. dr. hab. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, etykiem, kulturoznawcą, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Profesorze, ubiegły tydzień był bardzo pracowity dla Papieża Franciszka. Zacznijmy może od końca, a mianowicie od zakończonej wczoraj pielgrzymki do Turcji. Na ile ta wizyta papieska przybliża nas do jedności w Kościele?

– Problem ten jest bardzo trudy do rozwiązania, ponieważ posiada wymiar nie tylko czysto ludzki, ale i nadprzyrodzony. Papież szczególnie mocno podkreślił, że od strony ludzkiej konieczne jest przyjęcie postawy otwartości, co nie jest łatwe, ponieważ na przeszkodzie stoją egoizm i lęk. Ponadto język postawy ekumenicznej musi wyrastać ponad słowa i być wyrazem autentycznej miłości. Ostatecznie jedność w ramach ekumenizmu posiada swoje nadprzyrodzone źródło w mocy Boga.

Pielgrzymka do Turcji może mieć znaczenie w obliczu prześladowań chrześcijan przez Państwo Islamskie?

– Problem w tym, że w islamie nie ma centralnej instytucji, która by koordynowała działania całego świata islamskiego, tak jak taką instytucją jest np. Kościół katolicki dla katolików. Natomiast naciski ze strony społeczności islamskich, takich jak chociażby Turcja, na Państwo Islamskie, aby zaprzestało prześladowania chrześcijan, mogą mieć większy wpływ niż naciski (ciągle jednak za słabe) ze strony organizacji międzynarodowych, w tym Watykanu. I dlatego właśnie ta pielgrzymka może przyczynić się do ocalenia życia wielu potencjalnych ofiar islamskiego fundamentalizmu.

W zeszłym tygodniu Ojciec Święty Franciszek przemawiał na forum unijnych instytucji w Strasburgu. Z uwagą słuchali go eurodeputowani. Mocne słowa Papieża mają szansę do nich dotrze?

– W Parlamencie Europejskim zasiadają różni posłowie o różnych przekonaniach ideologicznych i religijnych. Jedni mogli bić brawo dlatego, że zgadzali się ze słowami Papieża, dla innych był to wyraz kurtuazji, a jeszcze inni braw nie bili, choć tego oczywiście nie było słychać. W sumie do braw nie ma co przywiązywać większej wagi, ponieważ tu liczą się czyny, a Parlament Europejski, jak wiemy, dryfuje coraz bardziej na lewo.

Ojciec Święty wiele uwagi poświęcił godności, poszanowaniu i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Te słowa mogą mieć przełożenie na politykę UE?

– Kategoria godności posiada w chrześcijaństwie swoje umocowanie teologiczne, oznacza bowiem to, że człowiek został stworzony przez Boga, na Jego obraz i podobieństwo. Dzięki temu właśnie człowiek posiada godność i przysługują mu z natury określone prawa, w tym prawo do życia od poczęcia. Tymczasem Parlament Europejski legalizuje coraz więcej praw przeciwnych realnej godności człowieka, w tym ideologię gender, co oznacza, że słowo „godność” stało się takim wygodnym wyrażeniem, które nie posiada realnych skutków w zakresie prawodawstwa europejskiego. Stąd, aby nauczanie Papieża mogło mieć przełożenie na politykę Unii Europejskiej, potrzebne jest nie tylko używanie określonych słów, ale również przywrócenie im właściwego znaczenia.

Zatem ta wizyta może być impulsem do odrodzenia Europy, która – jak stwierdził Franciszek – jest stara i już niepłodna…?

– Z pewnością tak, bo Europa mocno się starzeje, nie tylko w sensie biologicznym, ale nade wszystko duchowym. W takich momentach siłą, która potrafiła pobudzić Europę do życia, wskazując jej wielkie i szlachetne cele, było od czasu swego powstania chrześcijaństwo. Rzym upadł, ale dzięki chrześcijaństwu nie upadło dziedzictwo kultury grecko-rzymskiej. Rewolucje XVIII i XIX wieku siały spustoszenie, a chrześcijaństwo wskazało drogę do pokoju. Również po II wojnie światowej Europa mogła dojść do siebie dzięki chrześcijaństwu. Warto też pamiętać, że to chrześcijaństwo ocaliło Europę, w tym również Polskę, przed komunizmem. Dziś obroni nas przed zmutowaną wersją socjalizmu, zwaną liberalizmem. To właśnie ta choroba najbardziej dziś trawi Europę i prowadzi ją w przepaść, nie dając ani poważnego celu, ani nadziei.

Unia Europejska nastawiona na rozwój, konsumpcję, jest zdolna do refleksji i rozwiązywania ludzkich problemów w cywilizowany sposób, do czego zachęcał Ojciec Święty?

– Tak, bo w Europie ciągle jeszcze prowadzi się refleksję nad sensem ludzkiego życia. Dzieje się to w ramach teologii, w oparciu o dane Objawienia i w ramach filozofii. Te dwie dziedziny bronią się przed ideologizacją i konsumeryzmem. W tej chwili toczy się walka o to, aby te dwie dziedziny ocalić, ponieważ pojawiła się silna presja, aby wszystkie nauki podporządkować wyłącznie celom utylitarnym. Wówczas, nawet jeśli teologia i filozofia pozostaną, to jako dziedziny kompletnie wynaturzone. Ich celem bowiem nie jest użyteczność, ale prawda sama w sobie, prawda o człowieku, o rzeczywistości, o Bogu. Dopiero taka refleksja wieńczy kulturę i odsłania sens ludzkiego życia.

Ojciec Święty – jak można było zauważyć – jest autorytetem dla europejskich polityków, ale czy jego słowa nadziei i zachęty mogą poruszyć ich sumienia?

– Miejmy nadzieję, że przynajmniej niektórych, zwłaszcza tych, którzy jeszcze się nie zagubili, lecz mają świadomość zasad moralnych i religijnych, jakie są obecne w Europie od prawie dwóch tysięcy lat, a których głównym kustoszem i propagatorem jest Kościół katolicki. Chrześcijaństwo nie wymyśliło sumienia, ono jest darem, jaki każdy człowiek otrzymuje od Boga, aby był zdolny do odróżniania dobra od zła. W tym właśnie nurcie mieści się nauczanie Ojca Świętego: dla człowieka, a nie przeciwko człowiekowi.

Od jakiego obszaru – Pana zdaniem – ta przemiana powinna się rozpocząć?

– Pierwszym miejsce wychowywania ludzkich sumień jest i zawsze będzie rodzina. Tam więc gdzie zagrożona jest rodzina, tam zagrożone będą sumienia. Dlatego dziś szczególna rola przypada właśnie rodzinie, a zwłaszcza rodzicom, by potrafili ocalić sumienia swoich dzieci przed deprawacją, jaka wlewa się do domów za pośrednictwem mediów i internetu, ale także jaka coraz częściej czyha w placówka edukacyjnych, takich jak przedszkola, szkoły, a nawet uniwersytety.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki