Nieśmieszny cyrk objazdowy
Poniedziałek, 1 grudnia 2014 (17:17)Chętnych do paradyktatorskiego zwalczania opozycji przez partię rządzącą i jej media jest widać coraz mniej, skoro na ławce rezerwowej brakuje poważnych ekspertów i trzeba ratować się kontuzjowanymi lub niewydolnymi graczami. Cyrk PO - PSL rozkleja plakaty, reklamując kolejne występy clownów, ale nikt się na ich przedstawieniach nie śmieje. Cyrk rozkleja więc plakaty zachęcające do udziału w występach magików, którzy wyciągają z kapelusza coraz to większych cudaków, a nawet skompromitowanych ludzi epoki totalitaryzmu, ale triki są stare, zużyte i dawno przejrzane.
Nuda i śmieszność rządu jest nie taka, jakiej by się on spodziewał. Mówiąc wprost, jakość debaty publicznej kuleje, degrengolada klasy politycznej postępuje i jest jeszcze bardziej widoczna na tle kolejnych wybitnych wypowiedzi premier Kopacz, spotów, orędzi do narodu itp. Dzięki wybrykom polityków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego klasa polityczna w oczach Polaków nie zajmuje wysokiej pozycji. Straszenie opozycją się opatrzyło, znudziło, już nie elektryzuje (no może za wyjątkiem fanatyków produktów redakcji na Czerskiej i wyznawców produkcji reżyserki na Wiertniczej).
Polacy widzą, że podsycanie fobii o zamachu na demokrację produkowane są de facto w fabrykach wrogich demokracji ex definitione, których właścicielami są zapaleni obrońcy status quo. Ich prawdziwa twarz to skompromitowane wybory samorządowe 2014, a ten status quo to oczywiście bezpośredni dostęp do zysków, który w myśl doktryny peowskiej nie może być przecież powszechny, bo jest zarezerwowany dla „naszych”, aby „nam się lepiej żyło”, ale nie wszystkim.
Nie będę się odnosić do niesmacznych wypowiedzi Palikota (a kto to?) i wspomnę tylko osobę zapraszaną ostatnio przez usłużne media, człowieka, który był tam, gdzie wtedy stało ZOMO. Jest wstydem i hańbą, że media mainstreamowe legitymizują Jerzego Urbana, tylko po to, żeby podbijać stawkę, szokować, wywoływać awanturę. „Minister propagandy PRL” wspierał reżim komunistyczny, rozwijał go i czerpał garściami profity w upadłej epoce, której reminiscencje musimy ciągle odczuwać. Urban został nagle odkurzony i przyniesiony z zatęchłego magazynu, żeby straszyć ludzi o słabych nerwach przed wieczorną porą jak jakaś „laleczka Chucky”.
To kpina w żywe oczy i wskaźnik na obecność w mainstreamie tych, którzy tworzyli, akceptowali lub są spadkobiercami komunizmu. Im Urban nie przeszkadza, ale wręcz z zafascynowaniem spijają jego wulgarne słowa, powielają, rozpowszechniają, kolportują i zaśmiecają przestrzeń medialną jego produktami. Tym samym promują te antywartości, którym Urban hołduje. Aktywny i tolerowany w przestrzeni publicznej (i pozostający na wolności) Urban to symbol systemu tworzonego przez PO - PSL. Jego nagła nadaktywność w mediach to prowokacja i kompromitacja jednocześnie tzw. niezależnych mediów, przy okazji brak gustu, upadek estetyki, wreszcie obrażanie ofiar oraz wszystkich poszkodowanych przez system totalitarny, jakim był ustrój Polskiej Republiki Ludowej.
Dr Tomasz M. Korczyński