Skoczkowie odpuszczą Lillehammer?
Poniedziałek, 1 grudnia 2014 (15:52)Polscy skoczkowie narciarscy mogą opuścić najbliższe konkursy Pucharu Świata, które w weekend odbędą się w Lillehammer. Trener Łukasz Kruczek decyzję podejmie jutro.
Po ostatnich zawodach w Kuusamo Kruczek przyznał, że polskim skoczkom potrzeba spokojnych, ale już bardzo stanowczych i zdecydowanych kroków. Wszystko przez bardzo nieudany początek sezonu, który na razie wygląda wręcz fatalnie. W trzech do tej pory rozegranych konkursach indywidualnych punkty regularnie zdobywał tylko Piotr Żyła, ale i on ani razu nie zdołał zająć miejsca w czołowej dziesiątce. Maciej Kot raz znalazł się w najlepszej trzydziestce, a poza tym sztuka ta nie udała się już nikomu. Nikt, nawet w czarnych scenariuszach, nie spodziewał się, że początek sezonu może mieć taki przebieg. Zakładano raczej kontynuowanie zwycięskiej serii, kolejne sukcesy Kamila Stocha i jego kolegów. Tymczasem Stoch nabawił się kontuzji, przez którą na rozbiegu się jeszcze nie pojawił, a pozostali reprezentanci poczuli się chyba tym faktem tak rozbici, że nie potrafili się pozbierać. – Po nieudanej inauguracji w Klingenthal zawodnicy stracili gdzieś pewność siebie. Musimy ją jak najszybciej odzyskać i spowodować, by znów poczuli ze skakania radość i frajdę. Tej spontaniczności też im brakowało – podkreślił Kruczek. Wydawało się, że na kolejne zawody, do Lillehammer, może pojechać okrojona kadra, ale trener może podjąć bardziej stanowcze kroki. Dziś przyznał, że zastanawia się nad całkowitym odpuszczeniem konkursów zaplanowanych na sobotę i niedzielę. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjął, wstrzymuje się do jutra. Szkoleniowiec ma świadomość, że kolejne niepowodzenie mogłoby jego podopiecznych przygasić na dobre i na dłużej, stąd pomysł dość radykalny. Dziś nasi nie trenowali, jutro pojawią się na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Tam też sztab szkoleniowy pochyli się dokładniej nad wszystkimi problemami i postara znaleźć odpowiedzi na pytania, dlaczego jest, jak jest. Teorii jest kilka, jedna z nich, której Kruczek nie wyklucza, przyczyny problemów (albo przynajmniej sporą ich część) upatruje w sprzęcie.
Na razie nie wiadomo też, kiedy na rozbiegu pojawi się Stoch. Dwukrotny mistrz olimpijski tuż przed zmaganiami w Klingenthal nabawił się kontuzji stawu skokowego. Opuścił przez to wszystkie do tej pory rozegrane konkursy. Dziś przeszedł badania kontrolne, które wykazały, że uraz się goi, ale nie jest jeszcze w stu procentach wyleczony, a tylko w takiej sytuacji lekarz kadry da zawodnikowi zielone światło na start. Gdyby miał to uczynić teraz, odpowiedź byłaby negatywna. Nikt nie chce ryzykować, bo w sytuacji Stocha najważniejszy jest spokój. Kolejne konsultacje zaplanowane są na środę, być może po nich zawodnik dostanie zgodę na rozpoczęcie treningów na skoczni. Wtedy też miała zapaść decyzja odnośnie do jego ewentualnego występu w Lillehammer, jednak może to już być sprawa nieaktualna, jeśli jutro Kruczek postanowi do Norwegii w ogóle nie jechać.
Piotr Skrobisz