Kowalczyk: Mogło być lepiej
Niedziela, 30 listopada 2014 (19:36)– Mogło być troszkę lepiej, ale nie było tragedii, a co za tym idzie, nie ma nerwów – przyznała na mecie dzisiejszego biegu na 10 km techniką klasyczną Justyna Kowalczyk. Zajęła czwarte miejsce, przerywając zwycięską passę na tym dystansie, swym koronnym i ulubionym.
Polska biegaczka narciarska jest prawdziwą mistrzynią stylu klasycznego, a na 10 km wygrała ostatnich dziesięć pucharowych startów. Wygrała, i to w stylu niebudzącym żadnej wątpliwości, fantastycznym, zazwyczaj druzgocącym dla konkurentek. Nigdy jednak na początku sezonu nie prezentowała się olśniewająco (z wyjątkiem poprzedniego), zwykle zajmując lokaty dalsze. Teraz dodatkowo, przez później rozpoczęte przygotowania, jej forma i możliwości stanowiły pewną zagadkę. Owszem, w sobotnim sprincie pokazała się z dobrej strony, jednak bieg na dystansie to coś zupełnie innego.
Początek dzisiejszych zmagań był dla pani Justyny udany. Biegła dobrym tempem, szybko, wyprzedzając m.in. Norweżkę Marit Bjoergen. Poza zasięgiem Polki znajdowała się tylko rodaczka Bjoergen, Therese Johaug. Filigranowa zawodniczka od pierwszych metrów narzuciła fantastyczne tempo, któremu żadna z konkurentek nie była w stanie dorównać. Na każdym pomiarze czasu prowadziła i nie osłabła aż do mety. Kowalczyk długo plasowała się na drugiej pozycji, ale w pewnym momencie zaczęła zwalniać. Widać było, że traci siły, co bezlitośnie wykorzystały Bjoergen i Szwedka Charlotte Kalla. Ostatecznie Kowalczyk uplasowała się tuż za podium, na czwartym miejscu. Do Johaug, która oczywiście zwyciężyła, straciła aż 1.03,4 min, dużo, bardzo dużo jak na dystans, na którym od lat absolutnie panowała. Bjoergen była wolniejsza od Johaug o 42,2 s, a Kalla o 44,1.
Kowalczyk na mecie oczywiście nie tryskała humorem, jednak nie była specjalnie rozczarowana. Wyniki przyjęła ze spokojem. – Było bardzo ciężko. Okazało się, że o ile z szybkością nie mam problemów, o tyle z wytrzymałością już tak. Stąd biorą się problemy w biegach na dystansach. Do szóstego kilometra czułam się bardzo dobrze, ale potem było już gorzej. Chciałoby się więcej, mogło być lepiej, jednak nie mam powodów do specjalnego narzekania i dużych nerwów – przyznała, dodając, że przewidywała taki właśnie przebieg dzisiejszego biegu.
Kolejne zawody rozegrane zostaną w piątek. Sprintem techniką dowolną w Lillehammer rozpocznie się trzyetapowy minicykl, podczas którego będzie można zdobyć bardzo dużo punktów do klasyfikacji Pucharu Świata. Za zwycięstwo w poszczególnych zawodach będzie przyznawane 50 punktów, zaś za triumf w całych zawodach dodatkowe 200. Na razie Kowalczyk ma ich na koncie 86 i jest w „generalce” czwarta. Prowadzi Bjoergen przed Johaug.
Piotr Skrobisz