Nie znać historii to ciągle być dzieckiem
Piątek, 11 maja 2012 (08:11)Konsekwencją zmniejszenia liczby godzin historii w szkołach ponadgimnazjalnych będzie zatracenie tożsamości przez młodych Polaków i Polki.
- Dzisiaj znowu musimy walczyć o Polskę i polskość, stąd pod znakiem zapytania pozostaje ten problem, czy my jesteśmy suwerenem w tym kraju, jeżeli nie mamy praw do tego, żeby kultywować pamięć o przeszłości, żeby czcić pamięć bohaterów narodowych. Z tego ograbia nas dzisiejsze państwo. Więc w jakim zakresie jesteśmy wolni? – zauważył w "Rozmowach niedokończonych" prof. Marek Dyżewski, rzecznik wrocławskiego protestu i przyjaciel głodujących w sprawie obrony m.in. historii i Telewizji Trwam.
Profesor Dyżewski przypomniał, że Ministerstwo Edukacji Narodowej nie odpowiadało na listy, zapytania, petycje nauczycieli z całej Polski, których niepokoiła decyzja minister Krystyny Szumilas odnośnie do ramowego programu nauczania lekcji historii. Dlatego też grupa historyków, byłych działaczy "Solidarności", bez wahania podjęła protest głodowy o przetrwanie tożsamości historycznej Polaków, w obronie lekcji historii w polskiej szkole.
Gość "Rozmów niedokończonych" stwierdził, że do tej pory edukacja historyczna była niewystarczająca, a nowa podstawa programowa zakłada jeszcze redukcję tych 150 godzin lekcyjnych do 60 godzin. - Można więc mówić o kompletnej dewastacji edukacji historycznej – podkreśla profesor. W jego ocenie, największą obawę polskiego społeczeństwa i rządzących dziś polityków powinny budzić nie reforma emerytalna i likwidacja Funduszu Kościelnego, ale właśnie „końca historii w umysłach młodych Polaków, kształconych przez szkoły zreformowane przez MEN”. - Nie ma Polski, nie ma narodu bez wspólnej pamięci historycznej, bez wspólnych, racjonalnie formułowanych doświadczeń, skąd przychodzimy, dokąd razem zmierzamy, na czym zasadza się ta nasza wspólnota narodowa – zauważa prof. Dyżewski. Zwraca uwagę również na lekcje języka polskiego, które zostały zubożone przez okrojenie kanonu lektur szkolnych, w szczególności lektur romantycznych. – Edukacja w polskiej szkole na poziomie licealnym powinna być - w zakresie historii, języka polskiego i wiedzy o kulturze - na takim poziomie, żeby z natury rzeczy tego rodzaju kształcenie było również kształtowaniem charakteru, postaw, emocji – zaznacza prof. Marek Dyżewski. Poprzednia minister edukacji narodowej Katarzyna Hall wielokrotnie podkreślała, że reformy systemu szkolnego nie będą miały wpływu na poziom identyfikacji młodych Polaków z Ojczyzną, zaznaczała jednocześnie, że zmiany te mają na celu stworzenie „patriotyzmu otwartego”. - A może celem tej reformy jest zastąpić patriotyzm kosmopolityzmem? Żyjemy w tej chwili w kraju, w którym władza swoją kompletną arogancją daje nam do zrozumienia, że te blisko 40 mln obywateli nie ma nic do powiedzenia w żadnej sprawie, również tak kluczowej jak wychowanie młodzieży, czyli budowie tej wspólnoty narodowej – podkreśla prof. Marek Dyżewski.
Marta Milczarska
MM