• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Zlecenie na obrońców życia?

Sobota, 29 listopada 2014 (20:06)

Kilkadziesiąt osób pikietowało dziś w Rzeszowie w obronie życia nienarodzonych dzieci oraz przeciwko zakazowi mówienia prawdy i sądowemu zakazowi nazywania aborcji zabijaniem. Tym samym uczestnicy zgromadzenia solidaryzowali się ze skazanymi przez sąd obrońcami życia Jackiem Kotulą i Przemysławem Syczem. Szczególną aktywność wykazywali policjanci, którzy zamiast ochraniać chcieli spisywać uczestników.

Pikieta o charakterze pokojowym odbyła się na placu Śreniawitów, nieopodal siedziby sądu okręgowego. To tam niedawno, przychylając się do wniosku Specjalistycznego Szpitala Pro-Familia, zakazano Jackowi Kotuli i Przemysławowi Syczowi organizowania pikiet, jednocześnie zabraniając używania sformułowania, że w szpitalu tym zabijane są chore, nienarodzone dzieci, co w ocenie kierownictwa lecznicy było pomówieniem i naruszyło dobre imię placówki.

Tymczasem o takich przypadkach poinformowała jedna z położnych szpitala Pro Familia Agata Rejman, która zasłaniając się klauzulą sumienia sprzeciwiła się uczestniczeniu w zabijaniu dzieci. Dziś już nie pracuje w tej placówce. W obronie położnej, której szpital Pro-Familia za brak lojalności zagroził konsekwencjami dyscyplinarnymi oraz przeciwko zabijaniu chorych, nienarodzonych dzieci Jacek Kotula i Przemysław Sycz zorganizowali łącznie 18 pikiet.

Podczas dzisiejszej pikiety w gronie protestujących zarówno Jacek Kotula, jak i Przemysław Sycz byli nieobecni, ale w ich imieniu mówili inni. Szef Fundacji PRO - Prawo do Życia Mariusz Dzierżawski przyjechał z Warszawy, by wesprzeć swoich kolegów.

W rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że każde nienarodzone życie jest ważne, dlatego protesty są jak najbardziej uzasadnione. Kolejny już raz wskazuje też na absurdalność decyzji sądu, który wydając wyrok na obrońców życia, utajnił jego uzasadnienie. – Wygląda to tak, jakby sąd wstydził się tego, co zrobił, i argumentów, które o tym zdecydowały. Nie powstrzyma to jednak dyskusji, która była, jest i będzie – uważa Mariusz Dzierżawski i jednocześnie przypomina wypowiedź Ojca Świętego Franciszka, który podczas niedawnego spotkania z lekarzami w Watykanie, akcentując wartość życia, powiedział wyraźnie, że „ludzkie życie jest nienaruszalne, dlatego powinno być otoczone miłością i troską”. – Dominujący sposób myślenia podsuwa czasem rodzaj fałszywego współczucia, które uważa za pomoc umożliwienie kobiecie aborcji, za akt godności dokonanie eutanazji, za osiągnięcie «wyprodukowanie» dziecka, które zamiast jako dar, traktuje się jako prawo – mówił Papież Franciszek. Również we wtorek w Parlamencie Europejskim, zwracając się do europosłów, Papież podkreślił, że „nadeszła pora, aby wspólnie budować Europę, która nie obraca się wokół gospodarki, ale wokół świętości osoby ludzkiej, wartości niezbywalnych”.

– To smutne, że o tych sprawach można mówić głośno w całej Europie i świecie, a nie można mówić w Rzeszowie. To zamach na wolność słowa. Czyżbyśmy zamiast iść do przodu, w pod rękę z cenzurą i kneblowaniem ust prawdzie zaczynali się cofać do czasów komunistycznych? – pyta Mariusz Dzierżawski. – Zapewniam, że dopóki nasi koledzy będą mieć zakneblowane usta, w ich imieniu, w imieniu i w obronie nienarodzonych dzieci będą mówić inni, protestując przeciwko aborcji, która jest niczym innym jak zabójstwem człowieka – dodaje Mariusz Dzierżawski.

Nadaktywni policjanci

Wart podkreślenia jest także fakt, że dzisiejszą pikietę w sposób szczególny „ochraniała” policja. Mariusz Dzierżawski przyznaje, że wprawdzie uczestniczył w wielu różnych pikietach i jeśli chodzi o policję, to ma raczej dobre doświadczenia, ale czegoś takiego jak w Rzeszowie jeszcze nie widział.

– Z reguły jest tak, że policja ma za zadanie ochraniać zgromadzenie i zapewnić porządek. Tutaj policjanci zachowywali się inaczej, mianowicie podchodzili do uczestników i wypytywali, czy na pikiecie są Jacek Kotula i Przemysław Sycz. Wyglądało na to, że interesuje ich pokojowy przebieg pikiety, ale zachowywali się tak, jakby dostali misję wytropienia i złapania panów Jacka i Przemka – relacjonuje Mariusz Dzierżawski. Nie było to jednak jedyne zdarzenie, które zbulwersowało naszego rozmówcę. – W pewnym momencie jeden z policjantów zwrócił się do mnie i stwierdził, że chciałby spisać wszystkich uczestników zgromadzenia. Kiedy zapytałem, czy dostał i od kogo takie polecenie, policjant zaprzeczył. Po mojej odmowie i sugestii, czy to przypadkiem nie jest forma zastraszania, wycofał się. Po czymś takim trudno oprzeć się wrażeniu, że jesteśmy obiektem szykan – zastanawia się Mariusz Dzierżawski.

O komentarz zwróciliśmy się do Jacka Kotuli, który na wieść o tym, że był poszukiwany przez policję, stwierdził krótko. – Zamiast ścigać bandytów, przestępców, policja szuka nas. Czy człowiek, który jest przeciwko zabijaniu nienarodzonych dzieci, który mówi w obronie tych najmniejszych, bezbronnych, którzy sami nie mogą się bronić, ma być nękany…? No cóż, jeżeli taka ma być cena naszego sprzeciwu i jeżeli życie choć jednego nienarodzonego dziecka dzięki temu zostanie uratowane, to jesteśmy gotowi – mówi Jacek Kotula.

Obrońcy życia zapowiadają dalszą walkę w obronie życia i przeciw łamaniu wolności słowa. Najbliższa odbędzie się za dwa tygodnie również w Rzeszowie.

                                                       

Mariusz Kamieniecki