• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Czy wyznawcom Chrystusa żyje się w Chinach lepiej?

Sobota, 29 listopada 2014 (14:00)

Co jakiś czas media mainstreamowe na świecie próbują wmówić opinii publicznej, że Komunistyczna Partia Chin modernizuje się, reżim totalitarny przestaje deptać prawa człowieka, a Kościół otrzymuje coraz więcej ulg i przestrzeni wolności. Niektórzy wyznają wprawdzie słynną maksymę, że pieniądz nie śmierdzi, nawet jeśli pochodzi od kontestujących „kapitał” komunistów, ale zapominają przy tym, że komunistyczny pieniądz wytwarzany jest zawsze na krzywdzie ludzkiej. Niebezpieczne wypaczanie prawdy o przestępstwach KPCH wycisza krzyk prześladowanych i ułatwia politykom Zachodu zasiadanie do wspólnego stołu z przedstawicielami krwawego i bezwzględnego totalitaryzmu.

Odważny pasterz

Jedynym ośrodkiem prawdy, który odważnie ukazuje, jak wygląda życie pod dyktatem komunistów, jest Kościół katolicki. Stąd jego zwalczanie jest agresywne i bezlitosne. W rozmowie z międzynarodowym Dziełem Katolickim Stowarzyszeniem Papieskim Pomoc Kościołowi w Potrzebie kardynał Joseph Zen Ze-kiun, emerytowany biskup Hongkongu powiedział: – Nie powinniśmy być zbytnimi optymistami. Nie widzę żadnego znaku poprawy stosunków pomiędzy Chinami a Stolicą Apostolską.

Kardynał uważa, że „ta relacja, tak jak każda inna, zależy od obydwu stron”, i nie jest możliwe oczekiwanie polepszenia sytuacji, zanim rząd chiński nie przedsięweźmie prawdziwej zmiany swojej polityki.

– Ojciec Święty jest świadomy tej sytuacji, podkreślił kardynał. Jest cierpliwy i gotowy, by ciężko pracować nad poprawą stosunków i ogólnej sytuacji Kościoła w Chinach, ale wie także, że ta droga może być długa.

Jeśli chodzi o sytuację katolików w Chinach, kardynał Zen skrytykował rząd. – Rząd chiński nasilił ostatnio prześladowanie. Widzieliśmy, jak niszczono kościoły, jak zdejmowano krzyże z budynków, nie możemy więc mieć zbyt wiele nadziei na najbliższą przyszłość. Kościół jest stale podporządkowany rządowi. (O wspomnianej przez kardynała Josepha Zen Ze-kiuna sytuacji w prowincji Zhejiang pisałem na łamach portalu NaszDziennik.pl TUTAJ).

Kardynał Zen sądzi również, że to nie jest odpowiedni czas, aby Papież udał się z wizytą do Chin. – Jeśli mnie zapytają, gorąco doradzę mu, ażeby tam nie jechał, bo okoliczności nie są sprzyjające.

Według kardynała, rząd chiński nie wydaje się podejmować najmniejszego wysiłku, aby polepszyć sytuację Kościoła oraz stosunki z Watykanem, a podróż papieska byłaby prawdopodobnie wykorzystana przez rząd w Pekinie w jego propagandzie.

– Nie pozwolą Papieżowi spotkać ludzi, z którymi pragnąłby się zobaczyć, i będą próbować zmusić Papieża Franciszka do spotkania ludzi, których sami wybiorą. Tego rodzaju wizyta miałaby taki skutek, że tylko zwiększyłaby cierpienie dobrych ludzi i odwróciłaby życzliwość wobec Papieża.

Kardynał opowiedział też PKWP o obecnej sytuacji w Hongkongu, gdzie stale trwają manifestacje przeciwko nowemu projektowi Chin co do Hongkongu na rok 2017. Sprzeciwy rozpoczęły się, gdy reżim próbował wpływać na wybory, ograniczając listę wyborczą do kandydatów, którzy byliby przez reżim „do zaakceptowania”.

Kardynał Zen stanowczo opowiedział się za manifestantami i tzw. rewolucją parasolkową (wywołaną przez studencki ruch Occupy Central with Love and Peace) i osobiście przeszedł ulicami wspólnie z młodzieżą, która rozpoczęła pokojowe zajmowanie dzielnicy finansowej miasta.

– Nie możemy spodziewać się natychmiastowej wygranej – powiedział kardynał w wywiadzie udzielonym PKWP, ale dopóki mamy wolność słowa, musimy kontynuować walkę, nawet jeśli zwycięstwa nie widać na horyzoncie.

Kardynał Zen wyraził się krytycznie również o przywódcach studentów, którzy „ruszyli zbyt szybko” i uwierzyli, że mogą łatwo wygrać. – Powinniśmy pozostać w jedności, jak było to na początku protestu, ale liderzy zaczęli działać sami, nie słuchając nas.

Na koniec gorzko zażartował: – Gdy powrócę do Hongkongu, oddam się od razu w ręce policji za akt popełnienia obywatelskiego nieposłuszeństwa. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, wsadzą mnie na kilka dni do więzienia i będę miał czas, aby się za was wszystkich modlić.

Dr Tomasz M. Korczyński