• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Kolejny test na cierpliwość Polaków

Środa, 26 listopada 2014 (17:13)

Wybory na Śląsku, a przede wszystkim liczenie głosów (ważnych i nieważnych) przyprawiło władze PO – PSL (i może mniej PKW) o zawrót głowy. Bałagan, nadużycia, zmieniające się z dnia na dzień oficjalne dane spowodowały wyborczy horror, który właśnie na Śląsku był dość mocno zauważalny. Doszło tu do wielu zafałszowań rzeczywistości wyborczej i wspomniane, niekompletne, wciąż zmieniające się wyniki dopełniły katastrofy i kompromitacji wyborów samorządowych 2014. Jakby na złość „niesfornym” Ślązakom i jakby przewidując zamieszanie wyborcze (tak jak gdyby to oni byli wszystkiemu winni), rząd PO – PSL zafundował im niespodziankę zza oceanu i podsumował, co o nich myśli.

Z Salwadoru do Polski, a konkretnie do Dąbrowy Górniczej, od czerwca br. przygotowuje się wysyłkę ładunku kilkudziesięciu ton toksycznych i niebezpiecznych odpadów. Ekologiczna „Trybuna Wyborcza” ma nie lada kłopot. Zajmować się skandalem? Bronić dalej w zaparte PO – PSL? Czy może zaakcentować smrodliwe zagrożenie? Wyjściem z sytuacji jest jak zawsze lawirowanie wedle zasady: „aby nam się lepiej żyło”. Przede wszystkim gazeta dementuje doniesienia medialne, że to nie 100 ton śmieci, ale „tylko” 70 ton śmieci, i nie tyle toksycznych, co niebezpiecznych, i to też nie zawsze.

Salwador. Kraj rozwijający się, w którym – jak się okazuje – na jego korzyść nie ma tak nowoczesnych instalacji do utylizacji niebezpiecznego ładunku, które znajdują się w Polsce. „Wyborcza” podkreśla tę nowoczesność Polski, rozbudowaną za wspaniałych czasów dobrobytu PO – PSL. Doceniamy, doceniamy. Szczególnie mieszkańcy Dąbrowy Górniczej są dziś dumni z tej nowoczesności.

Poza tym dzięki zarządzeniom PO – PSL łamie się negatywne stereotypy. Kierunek kursu toksyn podważa powszechne przekonanie, że śmieci bogatych odkłada się u biednych. Teraz ubogi Salwador utylizuje w bogatej Polsce. Polska znów w awangardzie postępu, ale kto by się tam temu dziwił, w końcu Polska to kraj słońca Peru, dlaczego nie ma być krajem wysypiska Salwadoru?

Zazwyczaj ten mechanizm wygląda tak: bogaty się naje, nabrudzi, zbierze górę swoich śmieci i wywiezie na śmietnik, który jest przy okazji domem biednego. Zachód odkłada toksyny w Azji i Ameryce Południowej. Ich mieszkańcy nie podniosą krzyku. Jeszcze podziękują, bo zasłużą na zarobek.

Wyjątek stanowi Polska. Dzięki otwartości naszych władz, z państw Unii Europejskiej do Polski przywozi się ok. 77 tys. ton szkodliwych substancji. Jak widzimy z powyższego, Polska dzięki władzom PO – PSL jest nie tylko zieloną wyspą, ale także wyspą otwartą na przywóz śmierci. Awangarda i postęp. Przez duże PO.

Dla premier Kopacz i spółki Polskę można traktować jak kraje rozwijające się. Zachód, który odkłada wszelkie toksyny głównie w krajach Trzeciego Świata, żeby nie wpływały negatywnie na jego obywateli, ale niszczyły pariasów umiejscowionych gdzieś na marginesie cywilizacji, jest zachwycony, że Polska tak ochoczo przełamuje fałszywe wyobrażenia i przesądy. Bogata w nowoczesne technologie Polska pomaga w ten sposób całej UE.

Mówiąc zaś poważnie. Ponieważ Polacy ciągle mają cierpliwość, koalicja PO– PSL liczy na to, że mieszkańcy Dąbrowy Górniczej są tak bierni i przyzwyczajeni do wszelkich form upokorzeń, jakie na co dzień znoszą pod dyktatem tego kolektywu destrukcji, że z radością i po cichu przyjmą w swoim domu górę toksycznych śmieci. To taka nieoczekiwana nagroda za ostatnie wybory. Przy okazji, ciekawe, kto na tym śmierdzącym interesie zarobił górę pieniędzy? Co z tego, że przy okazji potruje się kilka osób, dla 38-milionowego społeczeństwa tych kilka osób to przecież drobiazg. Budowanie dobrych relacji Polska – Salwador jest tego warte. To złota przyszłość. Może i dla premier Kopacz znajdzie się tam jakiś medal ze słońcem Salwadoru i miejsce na wycieczkę życia?

Dr Tomasz M. Korczyński