Proces dzielenia Polaków postępuje
Wtorek, 25 listopada 2014 (18:46)Dzielenie Polaków w imię hasła „Aby nam się dalej dobrze żyło” po katastrofalnych wyborach samorządowych nabiera tempa. W Platformie Obywatelskiej panika. Opozycja zamierza domagać się prawdy, korzystając z narzędzi w pełni demokratycznych. Pułapka zastawiona przez nieodpowiedzialnych awanturników, którzy wtargnęli do siedziby Państwowej Komisji Wyborczej, nie udała się.
Władze proszą zatem usłużne media o pomoc. O rachunku za przyznane ordery, medale i nagrody nie trzeba przypominać, bo demagodzy sami wychodzą z inicjatywą przysłużenia się Platformie Obywatelskiej. Kolejka już się ustawiła, reprezentanci mediów, nauki, a nawet sztuki są gotowi do usług.
Zastanawiam się, jak długo władze w Polsce będą dzielić Polaków i ustalać normy, kto jest lepszym, a kto gorszym Polakiem? „Gazeta Wyborcza” jest bodaj pierwszym tytułem medialnym, który jak niegdyś „Trybuna Ludu” wskazuje wyraźnie, kto należy do wyższej rasy, a kto do gorszej. Zmienił się tylko żargon i nosiciele bakterii zacofania czy - lepiej powiedzieć - „wrogowie ludu”. Kolejne artykuły, komentarze, analizy, które ukazują się pod szyldem „GW”, kreują określony światek. Ten medialny twór posługuje się przy tym znanymi nazwiskami, aby uwiarygadniać swoje potworne tezy, przywołujące na myśl najgorsze dyktatury totalitarne. Lepszy Polak to ten nowocześnie (czyli proeuropejsko) myślący, młody, zdeklarowany ateista, najlepiej gej (na zmianę z feministką), wykształcony z miasta i do tego wyborca PO. W klasyfikowaniu Polaków na lepszych i gorszych, gorszej proweniencji „rasowo” jest natomiast katolik, człowiek wsi, mężczyzna heteroseksualny, wyborca PiS, patriota.
Ponury i zatęchły to światek, ale znajduje swoich wyznawców. Ostatnio prof. Czapiński zderzył w swej dramatycznej wizji dwie płyty tektoniczne, Polskę Zachodnią oraz Polskę PiS-owską. W tym szerzeniu uprzedzeń Polska Zachodnia to ta nowoczesna, otwarta, tolerancyjna, bogata. Polska PiS-owska to niebezpieczna kategoria reprezentująca zacofanie, uprzedzenia i liczne fobie.
Uaktywniają się także wieszcze narodowi w postaci Lecha Wałęsy, który coś o stolarzach opowiadał (przyznaję, że lotna myśl tego mędrca mnie przerosła), wyzierają zaangażowani artyści Stuhrowie, Kowalewski itp., którzy dopełniają dramaturgii całej tej sztucznej oprawy, w którym z maniakalnym uporem rysuje się zagrożenie dla polskiej demokracji ze strony opozycji. Ci ludzie ponoszą moralną odpowiedzialność za psucie państwa, bronią w rzeczywistości tych, którzy faktycznie są zagrożeniem dla polskiej demokracji. Władz PO - PSL.
Znamy zagrywki mainstreamu od dawna. Winna opozycja, całe zło w Kaczyńskim i innych liderach prawicy, a PO jest niewinną owieczką, która tylko cicho strzyże uszkami i jest bezbronna wobec straszliwych ataków wilczej watahy. Dlatego trzeba jej bronić za wszelką cenę, aby uratować demokrację. Stara śpiewka, która towarzyszy nam jak nowomowa socjalistów w epoce totalitaryzmu. Dzisiaj zasadniczym pytaniem jest jednak przede wszystkim to, czy Polacy dadzą się znowu nabrać na ten refren, czy odpuszczą ścigania nieprawidłowości w ostatnich wyborach, czy ulegną taniej propagandzie „Newsweeka”, „Wyborczej”, „Polityki”, Radia TOKfm itp., które to media zabijają wolność, zakazują opozycji wypowiadania się, zastraszają i zagłuszają wszystkich, którzy choć na chwilę poczynią refleksję, że ostatnie wybory skompromitowały PO - PSL i wzbudzają uzasadnione wątpliwości co do ich rzetelności, uczciwości oraz prawidłowości.
Dr Tomasz M. Korczyński