• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Niszczą fundamenty demokracji

Poniedziałek, 24 listopada 2014 (21:33)

 Od momentu ogłoszenia w sobotę w nocy ostatecznych wyników do sejmików województw rządzący politycy Platformy Obywatelskiej i PSL oraz wspierający ich zaprzyjaźnieni dziennikarze rozpoczęli atak na kontestujących je przedstawicieli opozycji, głównie z Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski.

Przypomnijmy, według PKW i terenowych komisji wyborczych ci, którzy uczestniczyli w wyborach do sejmików województw, oddali blisko 2,2 miliona nieważnych głosów (na ponad 12 mln oddanych), co jest liczbą absolutnie porażającą i pokazującą skalę wypaczenia ostatecznych wyników wyborczych.

Zdaniem rządzących, wszyscy ci, którzy zgłaszają te i podobne wątpliwości, niszczą fundamenty demokracji, ba, podpalają Polskę (wczoraj tak mówiła, a w zasadzie napisała w liście do uczestników konwencji wyborczej Platformy w Warszawie, premier Ewa Kopacz).

Tezy te natychmiast podchwycili wszyscy posłowie Platformy, a nawet PSL, wypowiadający się we wczorajszych politycznych programach telewizyjnych i radiowych.

A więc to nie fatalne przygotowanie wyborów przez PKW i Krajowe Biuro Wyborcze (wydrukowanie kart, na których brak było niektórych komitetów wyborczych, czy wprowadzające w błąd reklamy wyborcze sugerujące, aby w broszurach do powiatów i sejmików województw stawiać krzyżyk na każdej karcie), jeszcze gorsze ich przeprowadzenie (między innymi kosze na śmieci jako urny wyborcze), wreszcie trwające blisko tydzień liczenie głosów (i podanie ich z błędami na ostatniej, sobotniej konferencji prasowej, do tego stopnia, że jeszcze wczoraj wykryto błędy w obwieszczeniu dotyczącym Sejmiku Województwa Wielkopolskiego, gdzie PKW przyznała 42 mandaty, podczas gdy w sejmiku zasiada tylko 39 radnych; podobno to właśnie PSL przyznano o 3 mandaty za dużo), godzą w fundamenty demokracji w Polsce, ale krytyka tego wszystkiego przez opozycję.

To przejście nad tym skandalem do porządku dziennego godzi w fundamenty demokracji i coraz bardziej przybliża Polskę do „standardów” obowiązujących u naszych sąsiadów na Białorusi.

Dr Zbigniew Kuźmiuk