Zachwyty nad Lewandowskim
Poniedziałek, 24 listopada 2014 (19:28)Niemieckie media nie ustają w zachwycie nad Robertem Lewandowskim, który z każdym meczem przypomina, dlaczego Bayernowi Monachium tak bardzo na nim zależało.
Polak trafił do Bawarii przed obecnym sezonem. Bayern nie wydał na niego ani grosza, czekając, aż dobiegnie końca kontrakt piłkarza z Borussią Dortmund. Zrobił na tym doskonały interes, ale byli pracodawcy naszego reprezentanta też. O Borussii jednak napiszemy za chwilę, na razie skupmy się na aktualnym mistrzu Niemiec.
Za nami 12 kolejek Bundesligi. Bayern prowadzi w tabeli, mając w dorobku dziewięć zwycięstw i trzy remisy. Ani razu nie przegrał, jego przewaga nad drugim zespołem w tabeli wynosi siedem punktów. To przepaść jak na ten etap rozgrywek. Za naszą zachodnią granicą martwią się, bo wszystko na to wskazuje, że emocje związane z wyścigiem o tytuł zakończą się wyjątkowo szybko. Może nawet najszybciej w historii, bo Bawarczycy nie mają godnego siebie rywala. W minionych latach była nim Borussia, teraz zajmuje miejsce trzecie, ale od końca, ze stratą 19 punktów do lidera! Monachijczycy od początku rozgrywek strzelili aż 31 bramek, ale ten dorobek rozłożył się na kilku zawodników. Oczywiście Lewandowski jest w ścisłej czołówce. Gol zdobyty przez niego w sobotnim spotkaniu z Hoffenheim był szóstym w rozgrywkach. Tyle samo bramek na koncie ma Thomas Mueller, a o jedną więcej Mario Goetze i Alexander Meier. Pięć zdobył Arjen Robben. Holender oraz Mueller i Goetze to koledzy „Lewego” z drużyny. Ale to na Polaku skupia się uwaga niemieckich mediów. Jest przez nie wychwalany nie tylko za skuteczność, ale za ogólną postawę na boisku oraz wpływ na grę zespołu. Jest wymieniany jako główny kandydat do zdobycia korony króla strzelców, a gdyby faktycznie ją wywalczył, powtórzyłby sukces z ubiegłego sezonu.
Wtedy grał jeszcze i strzelał dla Borussii. W Dortmundzie o Polaku pamiętają i tęsknią, nie może być inaczej, skoro po jego odejściu zespół stoczył się na dno. Hans-Joachim Watzke, szef BVB, przyznał jednak, że nie żałuje faktu, że Lewandowski odszedł z klubu po wygaśnięciu kontraktu, czyli bez sumy odstępnego. – To, co osiągnęliśmy z Robertem, było o wiele bardziej wartościowe niż pieniądze, jakie mogliśmy otrzymać za jego transfer. Nie żałujemy, że nie sprzedaliśmy go wcześniej – podkreślił. I te słowa też dużo mówią o tym, jak nasz reprezentant jest w Niemczech postrzegany.
Piotr Skrobisz