• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Polacy słabo, triumf Koudelki

Niedziela, 23 listopada 2014 (15:55)

Czech Roman Koudelka niespodziewanie wygrał pierwszy indywidualny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich, który dziś rozegrany został w niemieckim Klingenthal. Polacy rozczarowali, najlepszy z nich Piotr Żyła zajął dopiero czternaste miejsce, a Kamil Stoch w ogóle na rozbiegu się nie pojawił.

Problemy zdrowotne dwukrotnego mistrza olimpijskiego i zdobywcy Kryształowej Kuli zdominowały, przynajmniej dla nas, pierwszy w nowym sezonie weekend ze skokami. Stoch przyjechał do Niemiec w formie i głodny startów, jednak nie było mu dane pokazać się kibicom. Zabrakło go już w piątkowych kwalifikacjach i sobotnich zawodach drużynowych. Okazało się, że doznał kontuzji stawu skokowego. Przez moment wydawało się, że wystartuje dziś. Gdyby to była końcówka zmagań albo konkursy o czymś decydujące, pewnie tak by się stało, ale na obecnym etapie nie chciał zaryzykować nikt. I zawodnik, i trenerzy. Wszyscy zgodnie uznali, że lepiej dmuchać na zimne, poczekać, niż zaszaleć i pogłębić uraz. – W poniedziałek Kamil przejdzie kompleksowe badania, po których będziemy wiedzieć więcej o jego stanie. Na razie nie wygląda to źle, ale uniemożliwia dobre skoki – przyznał trener Łukasz Kruczek.

Stoch rywalizacji przyglądał się zatem z boku, a stanęło do niej sześciu Biało-Czerwonych: Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Stefan Hula, Jan Ziobro, Maciej Kot i Bartłomiej Kłusek. Liczyliśmy szczególnie na Żyłę, który według wielu ekspertów ma  być jednym z bohaterów obecnego sezonu i kimś, kto włączy się do walki o najwyższe cele. Być może tak faktycznie się stanie, jednak jeszcze nie teraz. W pierwszym indywidualnym konkursie zaprezentował się z przeciętnej strony. O skoku z pierwszej serii z pewnością pamiętać nie chce, był bardzo słaby, biorąc pod uwagę belkę i warunki. Zajmował po nim 19. miejsce, dalekie od oczekiwanego. W drugiej serii wylądował bliżej, ale paradoksalnie skoczył zdecydowanie lepiej, dzięki czemu przesunął się na 14. pozycję. Na 29. zmagania ukończył Maciej Kot i to było tyle, jeśli chodzi o naszych reprezentantów. Pozostali w ogóle nie zdołali zakwalifikować się do finałowej serii, co można uznać za niemiłe rozczarowanie, bo spodziewaliśmy się czegoś zdecydowanie więcej. Powodów do niepokoju oczywiście jeszcze nie ma, na pewno na kolegów wpłynęła historia ze Stochem, a w minionych latach też zwykle zaczynali słabo, dopiero z czasem łapiąc wiatr w żagle. Poczekajmy zatem do kolejnych konkursów z ocenami.

Konkurs wygrał Koudelka, odnosząc największy sukces w karierze. Przez cały weekend był świetnie dysponowany, a dziś rozbłysnął. Po pierwszej serii plasował się na czwartej pozycji, a w drugiej poleciał najdalej i w najlepszym stylu, dystansując wszystkich rywali, łącznie z prowadzącym po pierwszym skoku Andersem Fannemelem. Niemiec poleciał wtedy aż 143 m, ale w kolejnym uzyskał aż o dziewięć mniej i wypadł poza podium. Z dobrej strony pokazali się weterani, Szwajcar Simon Ammann i Japończyk Noriaki Kasai, rozczarował za to Austriak Gregor Schlierenzauer, dopiero 15.

 

Wyniki: 1. Roman Koudelka (Czechy) 276,4 pkt (138,0+139,5 m), 2. Stefan Kraft (Austria) 274,1 (142,0+136,0), 3. Andreas Wellinger (Niemcy) 270,7 (140,0+133,5), 4. Anders Fannemel (Norwegia) 268,4 (143,0+134,0), 5. Peter Prevc (Słowenia) 263,9 (133,0+136,5), 6. Noriaki Kasai (Japonia) 261,4 (133,5+134,5), 7. Simon Ammann (Szwajcaria) 256,2 (134,0+134,0), 8. Markus Eisenbichler (Niemcy) 250,8 (138,5+129,0), 9. Michael Hayboeck (Austria) 249,3 (132,0+129,5), 10. Richard Freitag (Niemcy) 248,0 (136,5+126,0)... 14. Piotr Żyła 238,8 (130,5+130,0), 29. Maciej Kot (Polska) 215,5 (127,5+122,0), 33. Dawid Kubacki 105,4 (124,5), 34. Jan Ziobro 104,1 (124,0), 42. Stefan Hula 97,6 (121,5), 43. Bartłomiej Kłusek (Polska) 96,3 (121,5).

Piotr Skrobisz

 

 

Piotr Skrobisz