Myśliwiec bez pilota
Sobota, 22 listopada 2014 (11:44)Brytyjczycy i Francuzi rozpoczęli wspólne prace nad zbudowaniem bezzałogowego samolotu bojowego nowej generacji. Prace koncepcyjne mają potrwać dwa lata, a po nich ruszy budowa prototypu.
Obecne bezzałogowe samoloty mogą wykonywać zadania bojowe, ale w ograniczonym zakresie, co ma związek z ich stosunkowo niedużym zasięgiem, pułapem lotu i uzbrojeniem. Ale armie wielu państw świata z chęcią kupiłyby w przyszłości maszyny, które latałyby bez pilota, bo byłyby sterowane z ziemi, ale miałyby cechy „zwykłego” samolotu bojowego. Nad takim projektem pracują już Amerykanie, teraz do technologicznej rywalizacji przystąpili Europejczycy, a konkretnie Francuzi i Brytyjczycy.
Rządy w Paryżu i Londynie przeznaczyły 150 mln euro (120 mln funtów) na opracowanie studium wykonalności samolotu bojowego przyszłości (FCAS). Kontrakt trafił do BAE Systems i Dassault Aviation, które wspólnie mają wykonać to zadanie. Te wstępne prace są bardzo ważne, bo inżynierowie, informatycy i specjaliści z wielu innych dziedzin muszą przygotować teoretyczne podłoże pod budowę pierwszego prototypu bezzałogowego samolotu myśliwskiego. Gdy to będzie gotowe, BAE Systems i Dassault Aviation będą mogły zbudować pierwszy demonstrator. Szefowie obu firm Ian King i Eric Trappier tłumaczyli, że celami ich wspólnego programu jest opracowanie koncepcji bezzałogowca zdolnego do zadań operacyjnych oraz dopracowanie kluczowych technologii, jakie będą wymagane w przyszłości dla bojowych bezzałogowych statków powietrznych. Co ważne, te badania będą też pomocne w opracowaniu nowych lotniczych platform konwencjonalnych, czyli sterowanych przez pilotów myśliwców nowej generacji.
Ten projekt może mieć ogromne znaczenie dla przemysłu lotniczego w obu krajach (i nie tylko w nich), bo w tej chwili Europa jest daleko w tyle za USA w kwestii rozwoju technologii wojskowych w tym segmencie. A bez wdrażania najnowszych projektów sektor lotniczy nie ma przyszłości.
Eksperci są podzieleni w ocenie zasadności inwestowania w samoloty bezzałogowe, bo choć nie brakuje entuzjastów takiego rozwiązania, to słychać też słowa powątpiewania. Zaletą samolotów sterowanych z ziemi jest to, że nie naraża się życia pilota. Ale żeby myśliwiec przechwytujący czy bombardujący obył się bez człowieka, trzeba pokonać wiele technologicznych przeszkód. Czym innym jest bowiem skierowanie jednego czy kilku dronów do ataku na kolumny islamistów w Afganistanie, Syrii czy Iraku, a czym innym skierowanie bezzałogowca do walki z innymi samolotami. Czy komputer będzie rzeczywiście sprawniejszy i bardziej niezawodny od człowieka? I jak zapanować nad takimi maszynami, jak zapewnić bezpieczną i niezawodną łączność, przekazywanie i odbieranie danych? I przede wszystkim trzeba napisać bardzo skomplikowane programy, które pozwolą na wykorzystanie na razie teoretycznych możliwości tej technologii. A to może zająć lata.
Wojskowi chętnie by skorzystali z nowej generacji dronów, ale i tak trudno sobie wyobrazić sytuację, aby w jakiejś dającej się przewidzieć przyszłości te samoloty miały w pełni wyprzeć tradycyjne maszyny bojowe. Będą po prostu ich uzupełnieniem.
Krzysztof Losz