Prezesowi już dziękujemy
Piątek, 21 listopada 2014 (19:47)Prezes Kompanii Węglowej Mirosław Taras został odwołany. Takiej decyzji rady nadzorczej i rządu domagali się związkowcy. Powodem ich stanowiska były słowa prezesa o potrzebie natychmiastowego zamknięcia kopalń.
Decyzja o odwołaniu prezesa Tarasa zapadła podczas posiedzenia rady nadzorczej. Członkowie rady analizowali na nim sytuację ekonomiczno-finansową Kompanii Węglowej. Przyjrzano się także działaniom zarządu na rzecz poprawy płynności finansowej i naprawy spółki. Na podstawie sprawdzanych zagadnień rada doszła do wniosku, że restrukturyzacja KW pod kierownictwem Tarasa była nieskuteczna.
Rada powierzyła koordynację prac zarządu obecnemu wiceprezesowi ds. pracy Piotrowi Rykali.
Podczas konferencji w Katowicach prezes Kompanii Węglowej miał powiedzieć, że konieczne jest zlikwidowanie pięciu kopalń, w których pracuje 15 tys. osób. Wyraził także przekonanie, że górnictwo trzeba „wygaszać”, a na Śląsku powinno zostać najwyżej cztery-pięć kopalń.
Słowa Tarasa oburzyły związkowców, którzy domagali się jego odwołania. Żądania te przekazali premier Ewie Kopacz, ministrowi gospodarki Januszowi Piechocińskiemu, a także pełnomocnikowi rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego Wojciechowi Kowalczykowi.
– Wszystkie działania prezesa idą naprzeciw stanowisku Unii Europejskiej o likwidacji polskiego górnictwa. Zwolnienia mają dotknąć 15. tys. ludzi. To trzeba wziąć razy 3 albo 4. To będzie 60 tys. osób, bo to są także ich rodziny, to są ojcowie rodzin. To jest absolutny brak wyobraźni zarządu – powiedział na antenie Radia Maryja w „Aktualnościach dnia” Kazimierz Grajcarek, przewodniczący Sekretariatu Energetyki i Górnictwa NSZZ „Solidarność”.
Jak zauważa związkowiec, reperkusje zwolnień w kopalniach odczują także inne dziedziny gospodarki. Działania prezesa Tarasa oceniał jako aroganckie.
– Każde zlikwidowane miejsce pracy w górnictwie to są dodatkowo trzy, cztery stanowiska zlikwidowane wokoło górnictwa, czyli usługi, sklepy, produkcja maszyn, urządzeń, ochrony osobistej itd. Także odczuje to hutnictwo, bo nie będzie się już produkować maszyn. To jest takie podejście: „Co nas to obchodzi, zwolnijmy ludzi”. To jest właśnie arogancja władzy – stwierdził.
Były prezes Mirosław Taras odpowiadał, że zła sytuacja Kompanii Węglowej i sektora górnictwa jest efektem wieloletnich zaniedbań. Uważał, że tych zaniedbań nie da się szybko nadrobić.
– Pretensje o to, że górnictwo znalazło się w takim straszliwym dołku, należy mieć do kolejnych władz, kolejnych rządów przez 10 lat wstecz. Dzisiaj to działania wyłącznie ratunkowe, to reanimacja trupa – powiedział prezes Kompanii Węglowej.
Likwidacji kopalń w mniemaniu związkowców da się uniknąć. Jak zaznaczają, zaległości z ubiegłych lat można nadrobić znaczącymi inwestycjami w sektor górniczy.
– Prezesowi i politykom wydaje się, że są panami życia i śmierci. Jeżeli coś na dzień dzisiejszy wypada gorzej ekonomicznie, to trzeba to zaorać. Sytuacja w górnictwie jest taka, że nie inwestując w górnictwo, nie inwestuje się w przyszłość. To tak jak rolnik nie zasieje, to nie zbierze – powiedział Kazimierz Grajcarek.
W ostatnich miesiącach Kompanii Węglowej zaczęła zagrażać upadłość. Według jej prezesa Mirosława Tarasa, spośród 14 kopalni rentowność utrzymywały trzy. Straty po sześciu miesiącach wyniosły 342,3 mln zł. Chęć zakupienia do końca 2014 r. od Kompanii czterech lub pięciu kopalń zapowiedział największy polski eksporter węgla Węglokoks SA.
Rafał Stefaniuk