• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Najlepsi? Boruc, Jędrzejczyk, Lewandowski

Czwartek, 20 listopada 2014 (08:47)

Towarzyski mecz ze Szwajcarią był okazją dla kilku piłkarzy, by zapracować na uznanie w oczach Adama Nawałki. Niektórym się udało, ale byli i tacy, którzy prawdopodobnie na dłużej zamknęli sobie drzwi do narodowej drużyny.

 

Zacznijmy od bramkarzy. „Etatowy” numer jeden, Wojciech Szczęsny, tym razem grze kolegów przyglądał się z boku. W pierwszym składzie wyszedł Artur Boruc i zagrał znakomicie. Co prawda przy golu mógł zachować się nieco lepiej, ale na pewno nie ponosi winy za jego utratę. Potem bronił z wielkim wyczuciem, refleksem i szczęściem. Kilka jego interwencji było najwyższej klasy, przypominały Boruca z najlepszych jego lat. Jego zmiennik Łukasz Fabiański pracy miał mniej, lecz też błędów nie popełnił. Przy bramce nie miał szans, pokazał, że można na niego liczyć.

Bardzo dobrze na lewej obronie wypadł Artur Jędrzejczyk. Był pewny w swoich poczynaniach, a do tego błysnął w ofensywie, zdobywając ładnego gola. Jeśli Nawałka nie był do końca przekonany o jego walorach, to teraz już może odetchnąć. Były legionista powinien rozwiązać problem z obsadą tej newralgicznej pozycji, z którą kadra miała kłopot od lat. Kolejny bardzo udany występ zanotował również Kamil Glik. To prawdziwy „szef” linii obronnej, łatający dziury, kiedy potrzeba, poprawiający błędy kolegów. A tych we wtorek nie brakowało, szczególnie ze strony Thiago Cionka. Brazylijczyk z polskim paszportem nie pokazał niczego, co by uzasadniało jego powołania na kolejne mecze, wręcz przeciwnie. Dał wiele powodów na „nie”. Z ciekawością przyglądaliśmy się Pawłowi Olkowskiemu. W ostatnich tygodniach zbierał świetne recenzje ze grę w Bundeslidze, ale w reprezentacji dotąd nie zachwycał. Ma w niej zresztą trudne zadania, bo rywalizuje o miejsce w składzie z Łukaszem Piszczkiem, jednym z tych piłkarzy, od których Nawałka zaczyna ustalanie składu. Rozpoczął źle, od poważnych błędów, jednak z czasem poprawił się na tyle, że jego występ ogólnie można ocenić pozytywnie. Można i warto przyglądać mu się dalej.

Spośród pomocników tym razem najlepsze wrażenie pozostawili po sobie Maciej Rybus i Sebastian Mila (wprowadzony po przerwie). Byli aktywni, szukali gry, próbowali coś konstruować. W tym samym celu Nawałka powołał na zgrupowanie Piotra Zielińskiego i chyba poczuł się mocno rozczarowany. Piłkarz Empoli zanotował bardzo słaby występ. Był chaotyczny, niedokładny, z każdą minutą coraz bardziej nerwowy. Widać było, że nie rozumie się z kolegami, że schematy, nad którymi reprezentacja pracuje, są na razie dla niego czymś obcym. Nie grał w  niej od dawna, można go tym usprawiedliwić, wciąż jest młody, perspektywiczny, jednak mógł na dłużej zamknąć sobie drzwi do reprezentacji. Był chyba największym rozczarowaniem meczu. Przyzwoicie wypadł Grzegorz Krychowiak, jednak on nikogo do siebie nie musiał przekonywać. Inna sprawa, że wciąż więcej daje Sevilli niż kadrze. Przeciętny mecz zanotował za to Tomasz Jodłowiec, sprawiający wrażenie, jakby nie do końca wiedział, co na boisku ma robić. Niczym nie zachwycił również jego kolega z Legii Michał Kucharczyk. O Robercie Lewandowskim i Arkadiuszu Miliku wspominać nie musimy, bo to dwie gwiazdy reprezentacji, które tylko potwierdziły swoje nieprzeciętne możliwości. Milik w czwartym, kolejnym meczu narodowej drużyny zdobył bramkę, a „Lewy”, choć nie trafił, miał przeogromny wpływ na jakość jej poczynań. Pozytywny, oczywiście.

Nawałka we wtorek sprawdził też Łukasza Brozia, Michała Żyrę i Łukasza Teodorczyka. Być może zagrali zbyt krótko, ale żaden z nich nie zapadł w pamięć. No, może poza Żyrą, który w pół godziny złapał dwie żółte kartki i na tyle osłabił zespół, że ten w końcówce stracił gola na 2:2. Mówi się, że Legia chciałaby sprzedać go za pięć milionów euro do jakiegoś czołowego klubu Europy, jednak po takim meczu kolejka zainteresowanych na pewno się nie powiększyła.

Piotr Skrobisz