• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Sztuczne raje Białorusi

Środa, 19 listopada 2014 (21:02)

Białoruś, ostatnia dyktatura Europy, państwo, gdzie władzę dla władzy utrzymuje od połowy lat 90. prezydent-kołchoźnik Łukaszenka (w lipcu minęło 20 lat jego dyktatury), obwołujący się baćką narodu, jest światem dyskryminacji i łamania praw człowieka.

Magda Kaczmarek, odpowiedzialna za pomoc na Białorusi w międzynarodowym dziele katolickim Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, odwiedziła ten kraj izolacji. Przebywała w czterech diecezjach katolickich, które zasmucają swoją biedą, ale radują życiem pełnym wiary.

Kaczmarek, relacjonując swoje impresje, stwierdziła, że na Białorusi ma się wrażenie, jakby komunizm był tu ciągle obecny, zarówno w miastach, jak i na wsi. Wciąż można oglądać pomniki Lenina lub Armii Czerwonej, czołgi i samoloty, pamiątki przeszłości. Wrażenie dla osoby, która wychowała się jeszcze w komunistycznej Polsce, jest piorunujące.

Atmosfera komunizmu, która się utrzymuje, przekłada się przede wszystkim na relacje między ludźmi. Białorusini sobie nie ufają. Ponadto niepewność i brak zaufania są zauważalne wszędzie. I szarość, wszędzie szarość, smutek, bieda, szczególnie na wsi. Egzystencja, jak mówi współpracowniczka PKWP, jest bardzo monotonna, nie widać wielu samochodów i chociaż litr benzyny kosztuje mniej niż euro, to średnie dochody nie przekraczają tysiąca złotych miesięcznie. Białorusini, którzy pracują przede wszystkim w sektorze rolniczym, w kołchozach, mają pewne dochody, ale nie posiadają wielu możliwości, aby z tego kapitału korzystać na co dzień.

Zdaje się, że rewolucja na Białorusi raczej się nie szykuje. Do obywateli kraju dyktatury nie docierają wiadomości ze świata. Niewiarygodne, że mamy XXI wieku, a kraj europejski jest całkowicie izolowany, poza tym wydaje się, że tutejsi ludzie pogodzili się dawno z rzeczywistością. Można sobie oczywiście jakoś poradzić, wkraczając w tak zwane „sztuczne raje”.

Alkohol jest tani, a z konsumpcją 17,5 litrów alkoholu na głowę Białoruś zajmuje pierwsze miejsce w Europie, wyprzedzając Mołdawię, Litwę, a nawet Rosję, która plasuje się na czwartym miejscu niechlubnej listy. Warto odnotować, że Polska znajduje się na 13. miejscu, czyli też nie ma powodów do dumy.

Wracając do relacji Magdy Kaczmarek, czasami można zobaczyć całkowicie opuszczone wioski. Wiele osób emigruje do miast, dlatego wiele małych miasteczek szybko się rozrasta. To oczywiście wyzwanie, również dla Kościoła katolickiego, do którego według oficjalnych danych należy ok. 1,5 z 9,5 milionów mieszkańców kraju.

Dodam od siebie, że katolicyzm i polskość są tu ze sobą nieodwracalnie powiązane i dla katolików to swego rodzaju stygmat, ponieważ uderzając w katolicyzm, reżim (promujący prawosławie) uderza w Polskę.

Magda Kaczmarek powiedziała także: – Niewiele osób miało nadzieję, że po zmianach z 1989 roku i odzyskaniu niepodległości w 1991 roku na Białorusi będzie się respektować wolność religijną. W końcu przez 70 lat na terytorium ZSRR próbowano pozbyć się religii. Podczas rządów sowieckich nie tylko prześladowano Kościół, ale zniszczono go dosłownie, tzn. kościoły zostały przekształcone w kina, magazyny, centra handlowe, pawilony sportowe lub biura. Duchowni byli prześladowani, deportowani do gułagów na Syberii lub zostali zamordowani. Jednak do dzisiaj, nie tylko w miastach, ale i na wsiach, można spotkać katolików, którymi powinien zająć się Kościół. Wśród nich jest wiele osób poszukujących, które są otwarte na Boga i które z wielu powodów nie mogły żyć zgodnie z wiarą. Kościół czuje się zobowiązany do odnalezienia ich i odszukania ich katolickich korzeni, aby na nowo zaofiarować im posługę pasterską. To wspaniałe widzieć staruszki, które przekazały swoją wiarę wnukom. Dla mnie ta podróż była przeżyciem duchowym, moja wiara została wzmocniona.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspiera na Białorusi pracę duszpasterzy i zakonników, pomaga w finansowaniu edukacji kandydatów na duchownych i zapewnia im byt, ponieważ państwo nie finansuje Kościoła i żeby przetrwać, musi liczyć na pomoc z zewnątrz, czyli naszą.

Ponadto PKWP buduje i przebudowuje kościoły i kaplice, finansuje pojazdy potrzebne dla trudnej pracy w regionach „diaspory”. PKPW wesprze wkrótce katolików w budowie centrum rodzinnego w Mińsku.

Dr Tomasz M. Korczyński