Pozostał im sentyment
Środa, 19 listopada 2014 (20:32)Grupa mieszkańców Przemyśla protestuje przeciwko próbom usunięcia płaskorzeźby komunistycznego stachanowca Wincentego Pstrowskiego, która widnieje na ścianie bloku jednego z przemyskich osiedli.
Mimo że od upadku komunizmu w Polsce minęło już ćwierć wieku, to w przestrzeni publicznej wciąż jeszcze można znaleźć relikty tego zbrodniczego totalitarnego systemu, który pochłonął miliony ofiar, a na psychice wielu prześladowanych pozostawił trwałe znamię.
Mało tego, nie wiedzieć czemu pozostałości „czerwonej epoki” przeżywają w Polsce renesans. Trudno powiedzieć, czy jest to objaw głupoty, nieznajomości faktów (zwłaszcza przez młodszych) czy może celowe działanie dawnych PRL-owskich działaczy, którzy wciąż nie mogą pogodzić się, że dawne odeszło i już nie wróci. W Przemyślu zawiązał się Komitet Obrony Wincentego Pstrowskiego, który protestuje przeciwko zamiarom usunięcia ze ściany bloku przy ul. Glazera 7 na osiedlu Salezjańskie płaskorzeźby przedstawiającej tego socjalistycznego przodownika pracy. Założyciele komitetu swoje działania określają szumnie obroną „dziedzictwa historycznego” i tłumaczą to sentymentem, jakim część przemyślan podobno wciąż darzy dawną nazwę ulicy i osiedla Wincentego Pstrowskiego.
Dla przypomnienia: Pstrowski to rębacz dołowy w kopalni w Zabrzu, który w lipcu 1947 r. wystosował list otwarty do górników, wzywający do współzawodnictwa pracy i przekraczania norm. To od niego wzięło się słynne określenie „200, 300 czy więcej procent normy”. Władze komunistyczne przyznały mu pośmiertnie order Budowniczego Polski Ludowej. Członkowie Komitetu Obrony Wincentego Pstrowskiego rozpoczęli nawet zbiórkę podpisów pod petycją do władz Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej o zachowanie płaskorzeźby. Tymczasem spółdzielnia w ramach termomodernizacji bloku zamierza definitywnie pozbyć się rdzewiejącej pamiątki epoki PRL.
W rozmowie z NaszymDziennikiem.pl dr Andrzej Zapałowski, prawnik, historyk, wykładowca akademicki, podkreśla, że relikty systemu komunistycznego nie mają prawa znajdować się w przestrzeni publicznej, a o obecności pomnika, płaskorzeźby czy innego upamiętnienia powinny decydować władze w tym wypadku osiedla i jego mieszkańcy, a nie osoby postronne, które tworząc rozmaite komitety, w dobrze pojętym własnym interesie chcą narzucać społeczeństwu swoją wolę.
– W trakcie ocieplania budynku konieczne jest ściągnięcie z ocieplanej powierzchni wszystkich zbędnych elementów, i to jest sprawa techniczna. Natomiast jeżeli mieszkańcy bloku czy osiedla nie widzą w danej symbolice osoby godnej upamiętnienia, tym bardziej naśladowania, a dany obiekt, w tym wypadku płaskorzeźba, jest jedynie symbolem socrealizmu, to powinien on zniknąć z przestrzeni publicznej. Rada osiedla może natomiast przekazać tę płaskorzeźbę członkom Komitetu Obrony Wincentego Pstrowskiego na pamiątkę, jeżeli tak bardzo im na tym zależy. Wówczas mogą ją sobie umieścić na swoich prywatnych posesjach – uważa dr Zapałowski. Przypomina, że Wincenty Pstrowski był symbolem propagandy komunistycznej w okresie zniewolenia i z pewnością nie kojarzy się z działaniami na rzecz demokracji czy niepodległości.
Mariusz Kamieniecki